Odwołanie dwóch meczów 6. kolejki oraz SEC w Gnieźnie, młodzieżowego Nice Cup i finału Mistrzostw Polski Par Klubowych nie spowoduje paraliżu rozgrywek. To procedura bezpieczeństwa, którą PGE Ekstraliga wdrożyła w związku z wykryciem zakażenia koronawirusem u osoby funkcyjnej, która przebywała w parku maszyn na meczu PGG ROW Rybnik i Fogo Unii Leszno.

– Trzeba wierzyć, że to odosobniony przypadek, który w skali ligi mógł się zdarzyć, szczególnie na Śląsku, który jest jednym z ognisk koronawirusa. Została wdrożona procedura odizolowania całej drużyny z Leszna i Rybnika. Oczywiście, wolelibyśmy trenować, jechać. Przede wszystkim chodzi jednak o przejechanie w zdrowiu całych rozgrywek, co mam nadzieję, tylko na chwilę jest zachwiane – mówi K. Kawicki.

Zawodnicy RM Solar Falubazu Zielona Góra nie zgłaszali żadnych problemów ze zdrowiem. – Robimy wszystko, co wynika z regulaminu sanitarnego. Kluczem jest przestrzeganie powszechnych zasad: noszenie maseczki lub przyłbicy, zachowanie dystansu, unikanie tłumów, częste mycie rąk – zaznacza Kamil Kawicki z ZKŻ SSA.

Dodaje, że w tej chwili nie ma żadnych przesłanek, by odwołany został mecz RM Solar Falubazu Zielona Góra z Motorem Lublin, który zaplanowano na 24 lipca.

Natomiast w najbliższą niedzielę nasza drużyna, która obecnie zajmuje pozycję wicelidera, miała się zmierzyć na wyjeździe z aktualnym liderem Fogo Unią Leszno. Spotkanie zostało przełożone, gdy okazało się, że koronawirusa ma jedna z osób funkcyjnych z meczu między PGG ROW Rybnik a Fogo Unią Leszno.

– Przestrzegamy wszelkich zaleceń sanitarnych i jako drużyna jesteśmy zdrowi. Mam nadzieję, że zdrowi będą też żużlowcy z Leszna i Rybnika i niebawem wrócimy do jazdy – dodaje kapitan Piotr Protasiewicz. W poniedziałek w Gdańsku miał pojechać z Patrykiem Dudkiem w finale MPPK. Jednak zawody te odbędą się w innym terminie.

By zminimalizować ryzyko zakażenia wśród zawodników, odwołano też trzecią rundę SEC w Gnieźnie, w którym miał wystartować Michael Jepsen Jensen i Patryk Dudek oraz I rundę Nice Cup, w którym mieli pojechać Nile Tufft i Fabian Ragus. – W obliczu pandemii rozgrywki młodzieżowe są ogromnym wyzwaniem. Sytuacja jest dynamiczna. trzeba czekać na rozwój wydarzeń, by przekonać się, w jakiej formule ruszą tegoroczne DMPJ, których start jest zaplanowany na sierpień – komentuje trener szkółki żużlowej Aleksander Janas.

Koordynator sanitarny PZM, Piotr Stencel w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” przekonuje, że nie grozi nam paraliż rozgrywek: – Inkubacja wirusa w organizmie człowieka trwa minimum siedem dni, więc każdy kontakt z zawodnikami, biorącymi udział w feralnym meczu na 3-4 dni po tym spotkaniu należy uznać za bezpieczny. Rozmawiałem na ten temat z konsultantem wojewódzkim i potwierdził mi, że w takich przypadkach możliwość przeniesienia choroby jest bliska zeru. Wszyscy żużlowcy, którzy mieli kontakt z zawodnikami ROW-u i Unii są zupełnie bezpieczni, choć oczywiście im też zleciliśmy wypełnianie formularzy oceny medycznej, które są do mnie wysyłane raz na dobę – podkreśla w wywiadzie.