Do zdarzenia doszło w Zaborze koło Zielonej Góry. Kolega pił z 40-latkiem. Upitego do nieprzytomności przywiózł taczką pod dom i tam zostawił. Mężczyzna zmarł w karetce.

Jak ustalił portal poscigi.pl do zdarzenia doszło przed kilkoma dniami. Mężczyzna w taczce przywiózł kolegę i zostawił pod domem. 40-latek był upity do nieprzytomności. Nie było z nim kontaktu. Nieprzytomnego syna zauważyła matka, która na miejsce wezwała karetkę pogotowia ratunkowego.

Medycy natychmiast zaczęli udzielać pomocy mężczyźnie upojonemu alkoholem. – Niestety około 40-letni mężczyzna zmarł w karetce – mówi dla poscigi.pl podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka policji w Zielonej Górze. Decyzją prokuratora ciało zostało zabezpieczone do sekcji, która odbędzie się w środę, 22 lipca. Wiadomo, że mężczyźni od dawna nadużywali alkoholu i często pili razem. Wygląda na to, że przyczyną śmierci 40-latka może być zatrucie alkoholem. – Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia – mówi podinsp. Stanisałwska.

poscigi.pl