Radna Aleksandra Mrozek uważa, że radni sejmiku nie musieli iść na kwarantannę. Skrytykowała również słowa marszałek Elżbiety Polak, która po otrzymaniu wyniku testu na swoim profilu w mediach społecznościowych napisała: „jesteśmy odporni na wirusa radnego Mejzy.

Większość radnych sejmiku zna już wyniki swoich testów w kierunku koronawirusa. Nie są zakażeni, podobnie jak członkowie zarządu województwa. Wcześniej z powodu podejrzenia infekcji przebywali na kwarantannie lub byli objęci nadzorem epidemiologicznym.

W ocenie radnej Aleksandry Mrozek, do izolacji samorządowców i pracowników urzędu marszałkowskiego nie musiało dojść. Uważa, że powinni oni przejść testy przesiewowe w lubuskich szpitalach. – Mamy szpitale, mamy laboratoria. Dlaczego zamykamy 100 osób, zamiast wykonać testy przesiewowe? – pyta A. Mrozek. – Przynajmniej dla ludzi z trzeciego kontaktu, dla ludzi, którzy przeszli obok czy byli na sali. Po drugie, dlaczego nasze testy wysyła się aż do Szczecina? Mój na przykład był w Szczecinie. Jesteśmy bardzo bogatym regionem, skoro nas stać.

Radna skrytykowała również słowa marszałek Elżbiety Polak, która po otrzymaniu wyniku testu na swoim profilu w mediach społecznościowych napisała: „jesteśmy odporni na wirusa radnego Mejzy”.

–  Jestem bardzo zdegustowana publicznymi wypowiedziami najważniejszych osób w regionie – przekonuje Aleksandra Mrozek. – Nazywanie choroby nazwiskiem radnego, że jesteśmy odporni na wirus takiego czy innego radnego, to nie jest niefortunna wypowiedź. Myślę, że jest taką bardziej wyrafinowaną. Obciążanie jednej osoby jest po prostu nieuczciwe. Nie, żebym tej osoby broniła. Czy autorzy tych tekstów byli na kwarantannie po weekendzie spędzonym w tym czy w innym miejscu?

Aleksandra Pietruszewska-WZielonej.pl