Lutowa nadzwyczajna sesja rady miasta w całości poświęcona była pracownikom przychodni Medkol, którzy protestują przeciwko planom połączenia przychodni ze szpitalem uniwersyteckim. Większość radnych poparła protestujących.

Skąd pomysł na połączenie szpitala z przychodnią? Tomasz Wróblewski, dyrektor departamentu zdrowia w urzędzie marszałkowskim tłumaczył radnym, że wprowadzona przez rząd PiS reforma premiuje finansowo skonsolidowane podmioty medyczne. Większa liczba pacjentów, to większy finansowy ryczałt wypłacany przez NFZ.

Samodzielny Zakład Opieki Zdrowotnej Medkol nadzorowany jest przez lubuski urząd marszałkowski. Po zmianach, funkcje organu nadzorczego przejąłby Szpital Uniwersytecki im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze. Przychodnia nadal działałaby przy ul. Dworcowej.

Dyrektor Wróblewski przekonywał, że dla pacjentów przychodni Medkol nic się nie zmieni, będzie tylko inny podmiot nadzorujący. Radni nie byli przekonani do zapowiadanych zmian. Bożena Ronowicz (PiS) pytała o kondycję finansową uczelni i szpitala. Jej klubowy kolega Jacek Budziński wyrażał obawy, że po połączeniu ze szpitalem personel medyczny Medkolu będzie oddelegowywany do pracy np. na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Marek Działoszyński, prezes szpitala uniwersyteckiego, odpowiedział radnemu Budzińskiemu, że szpital takich praktyk nie stosuje. Odniósł się także do kwestii zadłużenia. – Kiedy w 2017 r. obejmowałem szpital, miał 21 mln zł zadłużenia, rok później już tylko 350 tys. straty. W marcu poznamy obecny stan finansów, spodziewam się równie dobrego wyniku – powiedział.

Prezes Działoszyński liczy, że do szpitalnej kasy, już po połączeniu z przychodnią, trafi kilka milionów złotych więcej w postaci bonusu od NFZ. Protestujący związkowcy nie wzięli jednak za dobrą monetę zapewnień szefów szpitala i urzędu marszałkowskiego.

Elżbieta Mirosław, przewodnicząca związków zawodowych w przychodni zaznaczyła, że Medkol jest samodzielny i zarabia na siebie. – Dla pacjentów wyremontowaliśmy przychodnię. Zgodnie z przepisami NFZ, po likwidacji samodzielnej placówki medycznej, pacjent nie zostanie automatycznie przepisany do szpitala. Będzie musiał złożyć deklarację przejścia do tej placówki i może, niestety, do nas nie wrócić. Z 34 pracujących u nas lekarzy, połowa już zapowiedziała, że w razie połączenia, nie podejmie pracy w nowym podmiocie. Po co likwidować coś, co dobrze prosperuje – pytała retorycznie.

Podobnie uważają radni klubu Zielona Razem, którzy przygotowali projekt apelu rady miasta adresowany do Sejmiku Województwa Lubuskiego i rektora UZ. Sednem apelu jest brak zgody zielonogórskich radnych na połączenie przychodni ze szpitalem oraz wezwanie do całkowitej rezygnacji z planowanego połączenia. Za projektem apelu opowiedziało się 12 radnych, 8 wstrzymało się od głosu. Radni przypomnieli także, że Medkol jest jedyną publiczną jednostką ochrony zdrowia w mieście, która nieprzerwanie od 1948 r. świadczy ambulatoryjną opiekę medyczną i z powodzeniem konkuruje na rynku z prywatnymi podmiotami medycznymi. Podkreślili także stabilną sytuację finansową zakładu oraz wzorową współpracę z NFZ. Przypomnieli, że w latach 2013-2018 budynek przychodni przeszedł kapitalny remont. Odrestaurowano elewację budynku, gabinety lekarskie wyposażono w nowoczesny sprzęt medyczny.

– Te połączeniowe zmiany są robione tylko po to, by ratować zagrożone finanse szpitala! – stwierdził radny Robert Górski (klub Zielona Razem). – Efekt połączenia będzie taki, że lekarze z przychodni pójdą pracować do konkurencji i nie będzie poradni.

Jedynie klub Koalicji Obywatelskiej przychylnie odniósł się do zmian proponowanych przez urząd marszałkowski. Klub oczekuje jednak dalszych rozmów w tej sprawie.

(rk)