Po medialnej awanturze w sprawie memów Jacka Budzińskiego o LGBT sprawą zajęli się radni miasta. Podczas wtorkowej sesji uchwalili apel przeciwko dyskryminacji. Radny zapowiedział, że już więcej takich wpisów nie będzie publikował.

Takiej medialnej awantury Zielona Góra dawno nie widziała. Radny Jacek Budziński (PiS) jest bardzo aktywny na Facebooku. Tym razem, na profilu znajomego, w ramach dyskusji wkleił znaleziony w sieci mem o treści: „Z netu: Są tu dziewczyny z LGBT? Jakich podpasek używacie, żeby w jaja nie uwierały?”.

Chyba sam się nie spodziewał, jaką burzę wywoła. Internauci zarzucali mu, że szczególnie jako nauczyciel III LO nie powinien umieszczać takich wpisów. Określono go jako „naczelnego homofoba Zielonej Góry”, a informacja o jego wypowiedzi rozeszła się po całej Polsce. Budziński bronił się, że to żart, ma prawo do wolności słowa i zalewa go teraz fala hejtu, co nie jest przejawem tolerancji.

Jedni go atakowali, drudzy bronili. W sieci pojawiły się dwie przeciwstawne petycje: „Stop dyskryminacji w sieci” oraz „Stop agresji aktywistów LGBT”. Do sprawy postanowili się odnieść radni Koalicji Obywatelskiej i podczas wtorkowej sesji rady miasta zgłosili projekt apelu w tej sprawie. Potępili w nim Budzińskiego, żądali przeprosin i rezygnacji z funkcji przewodniczącego komisji oświaty.

„…W związku z zaistniałą sytuacją rada miasta Zielona Góra zdecydowanie nie popiera tego rodzaju zachowań i dyskryminacyjnych wypowiedzi, które godzą w podstawowe wolności każdego obywatela Polski, również obywateli nieheteronormatywnych” – czytamy w apelu radnych KO. – (…) Rada ze smutkiem stwierdza, że w/w wypowiedzi radnego Budzińskiego, wpływają szkodliwie nie tylko na wizerunek samej rady miasta Zielona Góra, ale też na postrzeganie miasta Zielona Góra, ponieważ sprawa nabrała ogólnopolskiego rozgłosu. Wobec zaistniałej sytuacji wzywamy radnego pana Jacka Budzińskiego do przeproszenia osób, które poczuły się dotknięte jego wypowiedziami oraz zaprzestania publikowania dyskryminacyjnych wypowiedzi.”

Radnego bronili klubowi koledzy: Piotr Barczak i Marek Budniak. Argumentowali, że jest on dobrym nauczycielem, a apel to kwestionuje. – To była skrajna wypowiedź – przyznał M. Budniak. – Jednak apel jest za daleko idący i tworzy absurdalną nagonkę. W końcu Budziński przeprosił. – To był żart. Jednym się podobał. Innym nie. Nigdy nikogo nie dyskryminowałem, żadnego ucznia. Mam przyjaciół wśród osób LGBT – mówił J. Budziński, przypominając, że w sieci jest dużo różnych żartów na temat innych środowisk, np. wyborców PiS. Skarżył się, że hejt dotknął jego rodzinę. Po czym zadeklarował: – Rozumiem jednak, że część osób mogła poczuć się dotknięta, dlatego deklaruję, że więcej takich wpisów nie będę umieszczał.

– Nie mówmy tu o niewinnym żarcie. Przemoc przybiera różne formy, nie tylko fizyczne – mówił Filip Czeszyk (Zielona Razem). – To bardzo ważny problem. Nie lekceważmy go. Weźmy pod uwagę, jak czuje się młody człowiek, który odkrywa, że jest nieheteroseksualny. Tu kryją się prawdziwe dramaty. – Nie chodzi o jeden fatalny żart. Takich wypowiedzi było więcej. Liczymy na refleksję. Z apelu się nie wycofujemy – mówił Janusz Rewers (KO) po pytaniu Pawła Wysockiego (Zielona Razem), czy po przeprosinach Budzińskiego KO wycofuje się z apelu. Po chwili Wysocki zaproponował inną formułę apelu. Ostatecznie radni przegłosowali apel następującej treści: „Rada miasta Zielona Góra apeluje do wszystkich, abyśmy niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy i kogo kochamy, pamiętali o tym, iż wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek. Nikt nie zasługuje na to, żeby być obiektem nienawiści, ataku słownego czy innego przejawu agresji lub nietolerancji. Nie ma naszej zgody na takie zachowania. Zielona Góra jest miastem ludzi otwartych, przyjaznych i kochających”.

NA SESJI – MZK spółką

Radni zadecydowali, że zielonogórskie MZK zostanie przekształcone w spółkę z o.o. Nastąpi to z dniem 1 stycznia 2021 r. Zmiana nie ma istotnego znaczenia dla pasażerów przewoźnika, ale jest istotna z punktu widzenia finansowania przedsiębiorstwa. Obecnie jest to zakład budżetowy. – Taka formuła umożliwia dotowanie zakładu do 50 proc. kosztów. Już w tym roku było to trudne, ale ustawa o przeciwdziałaniu skutkom COVID umożliwiała przekroczenie tego progu – tłumaczył wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. – Jeżeli chcemy utrzymać dotychczasową sieć połączeń i nie podnosić ceny biletów musimy zakład przekształcić. Podobne rozwiązanie funkcjonuje już w wielu polskich miastach. K. Kaliszuk przypomniał, że taką operację przeprowadzono przed laty w miejskich wodociągach i firma dobrze funkcjonuje. Zapewnił, że cały proces jest konsultowany z załogą przewoźnika.

(tc) Łącznik Zielonogórski