Kończy się budowa ronda na wysokości Raculi. Pojedziemy tędy jeszcze przed świętami. To będzie jedno z największych rond w mieście. W dodatku turbinowe.

Prace na tym długo oczekiwanym rondzie dobiegają końca. Pierwszy wykonawca – firma Export-Pribex – zbankrutowała. Do dokończenia inwestycji trzeba było szukać nowego wykonawcy. Został nim Budimex, który w maju wkroczył na plac budowy. Prace powinny zakończyć się przed świętami. Skrzyżowanie będzie monitorowane i oświetlone. To będzie jedno z największych rond w mieście – rondo im. Andrzeja Huszczy ma ok. 80 metrów średnicy.

Od lat mówiło się o przebudowie skrzyżowania, bo kierowcy jadący z Raculi do centrum miasta mieli olbrzymie kłopoty z włączeniem się do ruchu. Często dochodziło tutaj do wypadków i kolizji.

– Teraz będzie bezpieczniej – uważa Krzysztof Staniszewski, zastępca dyrektora Departamentu Zarządzania Drogami w magistracie. – To tzw. rondo turbinowe. Kierowcy będą musieli precyzyjnie stosować się do znaków.

To podobne rozwiązanie, jakie zastosowano na Trasie Północnej, gdzie są już trzy ronda turbinowe np. na skrzyżowaniu Trasy Północnej z ul. Sulechowską.

– Generalnie zasada ronda turbinowego jest taka, że decyzję o wyborze pasa ruchu podejmujemy przed skrzyżowaniem, a już na samym rondzie nie zmieniamy pasów ruchu. Kierujący prowadzeni są wybranym pasem w sposób bezkolizyjny do odpowiedniego zjazdu – wyjaśnia K. Staniszewski. – Do celu prowadzą nas strzałki umieszczone na jezdni. Znaki pionowe i poziome przed rondem pokazują też kierowcom jak prawidłowo zawrócić.

Rondo zbudowano z myślą o przyszłości. Jadąc od strony ul. Wrocławskiej, przed skrętem na Raculę, kierowcy natrafią na jeszcze jeden zjazd. Na razie prowadzi on do kilku zabudowań i wysypiska śmieci, jednak w przyszłości to tutaj będą dojeżdżać samochody przemieszczające się planowaną obwodnicą południową. Za kilka lat nie trzeba będzie na rondzie prowadzić dodatkowych prac.