Ubiegłotygodniowa sesja nadzwyczajna RM, jedna z najkrótszych w dziejach, była wydarzeniem znamiennym. Po wielu latach zaciągnęliśmy kredyt, by pokryć dziurę we wpływach do miejskiej kasy. Do tej pory też braliśmy pożyczki, ale były to kredyty na inwestycje.

Kredytowanie działalności firmy (miasto jest swoistą firmą) do pewnego poziomu, samo w sobie jest rzeczą normalną. Wie o tym każdy przedsiębiorca. Duży i mały. W dzisiejszym świecie rozwój odbywa się przez pozyskiwanie środków z kredytu (lub emisję akcji).

Zielona Góra, dzięki dobrej polityce władz i obrotności skarbników – wieloletniej skarbniczki Emilii Wojtuściszyn i obecnej Reginy Renc – od lat jest w dobrej kondycji finansowej a nasze możliwości kredytowe ciągle są duże. Do bariery bezpieczeństwa nadal daleko, ale…

W ciągu 10 miesięcy tego roku dochody  miasta spadły o 12,99 procent.

Powiedzenie o zaciskaniu pasa nie jest więc tylko zwrotem retorycznym. Wiele rzeczy, o których marzyliśmy jeszcze rok temu, oddala się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie ma co udawać – COVID-19 zmienił priorytety. Dziś wyzwaniem nie jest szybki rozwój miasta, lecz utrzymanie jego funkcjonowania.

Miasto to nie tylko instytucje miejskie. To także firmy – fabryki i manufakturki, pizzerie i kwiaciarnie, e-obuwie i fabryczka błyskotek wędkarskich. Prezydent Kubicki już na początku pandemii podjął decyzję: spróbujmy im pomóc na tyle, na ile nam pozwala prawo i możliwości.

I tu zaczyna się polityka. Oto radni PO podnieśli krzyk, że prezydent uprawia propagandę, a nie pomaga, a jak nawet pomaga – to za mało. Celował w tym radny – przedsiębiorca, który… sam złożył wniosek o takową pomoc. Obserwatorzy lokalnej sceny politycznej mieli trochę ubawu, hejterzy obu stron dawali upust emocjom.

Mijały tygodnie, „Koronapomoc” działała i przyszedł czas zapłaty rachunków. Prezydent policzył, iż na pomoc dla przedsiębiorców w różnych formach miasto wydało niezaplanowane wcześniej 9 milionów złotych. Trzeba lukę w budżecie uzupełnić o te 9 milionów. Jak? Biorąc pożyczkę.

W gruncie rzeczy jest to kredyt miasta na rzecz przedsiębiorców, brany również po to, by móc dalej kontynuować „Koronapomoc”.

Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy na tablicy wyników głosowań zobaczyłem, iż radni Koalicji Obywatelskiej zagłosowali przeciwko tej uchwale, czyli de facto przeciwko pomocy dla przedsiębiorców. Szczęka mi opadła nisko.

Pomyślałem o dwóch wyjaśnieniach tego dziwnego zachowania: albo – wbrew pięknemu gadaniu – nie zależy im na przedsiębiorcach i tylko stroją się w piórka ich obrońców, albo kompletnie nie wiedzieli nad czym głosują, nie zadali sobie trudu przeczytania projektu i dla zasady zagłosowali przeciwko prezydenckiemu przedłożeniu, a tym samym przeciwko naszym przedsiębiorcom. Bez względu na to, który to przypadek, mówienie PO o działaniu dla przedsiębiorców okazało się gadaniem austriackim.*

Andrzej Brachmański

 

* Czyli: mówienie bez głębszego sensu i celu, nieważne, próżne, niewarte uwagi. Jerzy Bralczyk. Słownik Języka Polskiego PWN