Dom Pomocy Społecznej dla Kombatantów pod nieobecność swoich pensjonariuszy przechodzi wielkie zmiany.

– Został już zdezynfekowany i oddany miastu – mówi Karol Zieliński, dyrektor biura lubuskiego wojewody. Kiedy będzie dostępny dla podopiecznych? – To decyzja zarządzających obiektem, czyli prezydenta Zielonej Góry – wyjaśnia.

Przypomnijmy: z powodu dużego ogniska zakażenia koronawirusem w DPS dla Kombatantów i kwarantanny nałożonej na jego pracowników, 169 mieszkańców domu pomocy przy ul. Lubuskiej zostało przetransportowanych do kilku szpitali w województwie. Do Gorzowa, Torzymia, Drezdenka, Żagania i Zielonej Góry. Pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu „Łącznika”. Zakażonych było ponad 100 osób, pensjonariusze i pracownicy.

Do Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze trafił pierwszy pacjent z ogniska koronawirusa w DPS dla Kombatantów, był bezobjawowy, nieco później dwóch innych pensjonariuszy. Jeden zmarł, drugi już przebywa w DPS przy ul. Słowackiego.

W gorzowskim szpitalu przy Walczaka, do którego trafiło 67 mieszkańców z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem, zmarło trzech z nich. – Będziemy gotowi w środę lub czwartek przekazać część pensjonariuszy do DPS w Zielonej Górze – informował podczas poniedziałkowej sesji sejmiku Jerzy Ostrouch, prezes szpitala. Tego dnia nie dysponował jeszcze raportem końcowym konsylium, które na jego prośbę zostało zwołane, by dokonać oceny stanu klinicznego pacjentów i opracować standard ich leczenia oraz pielęgnacji.

Do szpitala w Torzymiu mieli trafić pensjonariusze z negatywnym wynikiem testów. Ostrożność szpitala opłaciła się. Wśród 74 seniorów, którymi zaopiekowała się lecznica, kilku okazało się zakażonych koronawirusem. Przewiezieni zostali do lubuskich szpitali z łóżkami covidowymi.

– Pacjenci są w stanie adekwatnym do wieku, wielochorobowości – potwierdza Katarzyna Lebiotkowska, prezes szpitala w Torzymiu. – Zostaną poddani kolejnemu badaniu na obecność COVID. Jeżeli ich wyniki będą ujemne, wtedy będziemy rozmawiać, co dalej z tymi podopiecznymi. Miałam informację ze strony urzędu miasta, że potrzeba 2-3 tygodni, żeby ten DPS przygotować na powrót pensjonariuszy – informuje.

– W tej chwili  robimy wszystko co tylko możliwe, by eliminować ryzyko zakażenia. Chcemy przewieźć naszych seniorów w bezpieczne warunki, żeby to, co się stało, już się nie powtórzyło – podkreśla Wioletta Baziuk, była dyrektorka Dziennego Domu Pobytu „Senior-Wigor”, która przejęła obowiązki nowego dyrektora DPS dla Kombatantów. Dziś towarem najbardziej deficytowym jest dla niej czas. – Jesteśmy po dezynfekcji obiektu, na etapie jego porządkowania, zabezpieczamy izolatorium – wymienia.

Jeden z osobnych pawilonów DPS-u przy Lubuskiej, będzie teraz pełnić rolę izolatorium dla zakażonych seniorów. Ma to podnieść bezpieczeństwo sanitarne całej placówki.

– Chcemy żeby nasi pensjonariusze wrócili do nas jak najszybciej, dzwonią do nas i o to dopytują. Ale jeszcze nie jesteśmy gotowi. Decyzje będziemy podejmować wspólnie ze szpitalami i lekarzami, z którymi jesteśmy w kontakcie – wyjaśnia W. Baziuk.

Pytamy również o personel. Czy już wrócił?

– Pracownicy wracają sukcesywnie z izolacji, z kwarantanny, zgodnie ze zdejmowanym z nich reżimem sanitarnym. Mogę powiedzieć jedno: ci którzy są tu z nami od tygodnia, to wspaniali ludzie – mówi nowa dyrektorka.

(el)-ŁZ