Seniorzy w pandemii najgorzej znoszą brak kontaktu z drugim człowiekiem. Ośrodek Integracji Społecznej wspólnie z miastem pomagają im przetrwać ten trudny czas.

W drugiej połowie września ruszył unijny program Razem dla Zielonej Góry. Wspólny projekt Ośrodka Integracji Społecznej i Miasta Zielona Góra zakładał utworzenie trzech klubów seniora i Dziennych Domów Pomocy. Kluby seniora już działają w siedzibie OIS na osiedlu Zacisze i w filii Zielonogórskiego Ośrodka Kultury w pałacu w Starym Kisielinie. Kolejna powstaje w filii Ośrodka Integracji Społecznej przy ul. Batorego. – Domy Dziennego Pobytu nie mogą funkcjonować normalnie z uwagi na pandemię koronawirusa – wyjaśnia Sebastian Jagiełowicz, przewodniczący zarządu Dzielnicy Nowe Miasta. – Projekt jest przeznaczony dla osób powyżej 70 roku życia, dlatego nie mogliśmy ryzykować. Kluby natomiast zajmują się seniorami zdalnie – dodaje.

Małgorzata Czyżycka, członkini kabaretu Ciach, pedagożka, opiekunka grupy w pałacu w Starym Kisielinie mówi, że dla seniorów poza dobrym zdrowiem, najważniejszy jest teraz kontakt z drugim człowiekiem. –  Przez pandemię wszyscy odczuwamy czasem samotność, starsi ludzie mają z tym większym problem, boją się zakażenia – mówi M. Czyżycka. – Tęsknią za przyjaciółmi. Dla tego bardzo się cieszę, że realizujemy ten projekt. Zanim druga fala epidemii znów pozamykała nas w domach, seniorzy zdążyli się poznać i zaprzyjaźnić. Umawiali się na spacery z kijkami w maseczkach, wspólnie pili kawę na tarasie w pałacu, jedli obiady – wylicza. – Teraz do siebie dzwonią i wspierają się jak potrafią.

fot. wzg

Robótki ręczne i lekcje wuefu

Seniorzy dostają zadania domowe, wykonują robótki ręczne np. różyczki, aniołki, dekoracje świąteczne, kolorowanki. Nie brakuje lekcji wychowania fizycznego pod okiem trenera. W końcu, aby mieć zdrową psychikę, trzeba jak najwięcej się ruszać. Panie i panowie robią w domu pajacyki, rozciągają się, a efekty swoich starań próbują nagrywać na smartfona. Mają również do dyspozycji pomoc psychologiczną i terapeutów.

Opiekunowie czuwają. Pomagają odnaleźć się w niełatwych realiach pandemii, umówią do lekarza, zrobią zakupy, dowiozą jedzenie podopiecznym. W miarę możliwości zapewniają im rozrywkę intelektualną. To krzyżówki, rebusy, łamigłówki. – Jak mówią ze śmiechem nasi starsi przyjaciele, to takie przedszkole dla seniorów – wybucha śmiechem M. Czyżycka. – Staramy się, żeby podchodzili do tych wyzwań na luzie, a oni nieraz niepotrzebnie się denerwują. Wtedy wykorzystuję moje kabaretowe doświadczenie i udaje mi się ich rozbawić, uspokoić. Największą radość daje mi, kiedy widzę, że seniorzy są z siebie dumni i uśmiechają się.

fot. wzg
(rk)-WZG