Zero zwycięstw i 7 porażek – to bilans siatkarzy AZS-u Uniwersytetu Zielonogórskiego w II lidze. W ostatnim meczu zielonogórzanie w nieco ponad godzinę gładko ulegli Sobieskiemu Żagań 0:3.

W konfrontacji z rywalem zza miedzy AZS wyglądał na zespół kompletnie bezradny. Wyniki setów są tego potwierdzeniem. Akademicy przegrywali do 18, 19 i 15. – W tym ostatnim secie już w ogóle nie było walki. Zamiast cieszyć się grą, to wychodzą na boisko jak starsi i smutni panowie – mówił gorzko po meczu Robert Sokal, trener zielonogórzan. AZS jest jedynym zespołem w grupie IV drugiej ligi, który przegrał wszystkie mecze. Z zaledwie trzema wygranymi setami akademicy ugrzęźli na dnie tabeli. – Nie wiem, jakie pomysły mają szkoleniowcy, ale jeżeli nic nie zmienimy, to pożegnamy się z II ligą w tym roku – skomentował Mateusz Szubart, gracz akademików.

AZS nie tylko dotkliwie przegrał, ale w dodatku stracił swojego grającego drugiego trenera. Robert Bitner ucierpiał w końcówce meczu z Sobieskim. Wpadł w niego zawodnik drużyny rywali. – Chciałem podbić piłkę na drugiej stronie, niestety natknąłem się na zawodnika rywali. To przypadkowe zagranie w ferworze walki – tłumaczył Hubert Mańko. Innego zdania są akademicy, którzy wystosowali pismo do Wydziału Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Bitner złamał kość łódeczkowatą w prawej ręce. Do gry w tym sezonie może już nie wrócić.

Bez niego akademicy będą musieli radzić sobie już w tę sobotę, gdy zmierzą się na wyjeździe z Bielawianką Bielawa. Rywal też nie błyszczy, ale dwa mecze wygrał i jest na ósmej pozycji w tabeli.

(mk) ŁZ