W minionym tygodniu najbardziej podniosła mi ciśnienie informacja, że rząd po cichu zmienił kolejność szczepień.

Po medykach mieli być szczepieni : prokuratorzy, policjanci, „krokodyle”, celnicy i żołnierze. Rozumiecie? Młode, zdrowe  chłopaki, których głównym zadaniem jest bieganie po poligonach, dla których koronawirus raczej śmiertelny nie jest, zostaliby zaszczepieni  wcześniej niż seniorzy, z których spora część ma choroby ryzyko śmierci zwiększające. W ten sposób poza ustalonym harmonogramem chciano wprowadzić  „bocznymi drzwiami” jakieś 400-500 tysięcy (!) osób. Nie 18 starszych aktorów i kilku celebrytów lecz pół miliona ludzi! Marcin, znajomy, 40-letni sierżant,  zdrów jak ryba, zostałby zaszczepiony przed moją sąsiadką, wprawdzie czerstwą, 70-letnią staruszką, ale chorującą na nadciśnienie i obturacyjną chorobę płuc. Ponieważ w mieście mamy sporą grupę policjantów, prokuratorów i wojskowych to należałoby się spodziewać, iż tym samym spora część naszych seniorów miast w lutym zaszczepi się w maju.

To, że szczepienia spadły na ekipę rządzącą jak 11 plaga egipska widać, słychać i czuć. Organizacyjnie nie dają sobie rady.  Chłopaki maja jednak dużo szczęścia, bo teraz będzie można zwalać na Pfizera, że przez tydzień ograniczy dostawy szczepionek, co pozwoli tłumaczyć się z miesięcznych opóźnień. Tymczasem wielu starszych zielonogórzan z niecierpliwością czeka na możliwość zaszczepienia się na COVID-19 i pewnie wielu zadaje sobie pytanie czy się doczeka.

Doktor Robert Górski, który prowadzi punkt szczepień, rzucił do mnie w poniedziałek słowem powszechnie uważanym za bardzo obraźliwe:   …….., musiałem dzisiaj odmówić rejestracji setkom staruszków, bo minister zdrowia dał nam limit 30 szczepionek na tydzień i nie jest w stanie powiedzieć, kiedy dostawy będą zwiększone a  teraz jeszcze mówią, że będą szczepić prokuratorów i uzbrojone służby poza kolejnością a sędziów, adwokatów i protokólantów już nie – i tu znów padło słowo nie nadające się do druku.

Gdyby ktoś pytał się gdzie tu logika to odpowiadam – logika jest. Okrutna ale jest. Po co marnować szczepionki na tych, którzy i tak wkrótce odejdą, lepiej kupić sobie funkcjonariuszy i pracowników aparatu represji.

Ale 48 godzin później rząd ….wycofał się częściowo z tego pomysłu. Teraz znów prokuratorzy i żołnierze są za seniorami, ale ciągle przed nauczycielami. Kiedy piszę ten tekst jest właśnie, ale czy tak będzie w momencie, kiedy zostanie opublikowany? Widać wyraźnie, iż walka między frakcjami Morawieckiego i Ziobry przeniosła się na teren organizacji szczepień, tylko dlaczego jej ofiarami mają być zielonogórscy seniorzy? Ilu z nich coś z tego rozumie? Ilu to zamieszanie denerwuje? A wiadomo, że niepewność jest jednym z najmocniejszych czynników stresogennych w grupie ludzi starszych.

Wczoraj Górski napisał mi tak: – Nie nadążam z odbieraniem telefonów, mam już ponad 1600 nieodebranych połączeń. Ludzie dzwonią, bo chcą się zapisywać a ja nie mogę im wyznaczyć terminu, bo nie wiem kiedy będzie dla nich szczepionka. Mamy rozpisanych około 300 osób na dwa miesiące do przodu a jesteśmy z kolega w stanie tyle zaszczepić w jeden-dwa dni. Seniorzy dzwonią i są zaskoczeni, że nie ma dla nich terminów. Mówią, żebym włączył TVP Info, bo pokazują konferencję prasową, podczas której minister mówi, że przecież każdy może się zarejestrować bez problemu. Płakać mi się chce jak widzę upodlenie starszych ludzi , którzy najpierw krążą między przychodniami a potem całymi dniami próbuję się dodzwonić, by ustalić termin szczepienia. Rząd miał ponad pół roku, żeby przygotować się do tej akcji i …się nie przygotował .Ale to ja wychodzę na dzbana, bo to ja muszę odmawiać ludziom a rząd…codziennie konferencję prasową zwołuje. Może miast tych konferencji zaczęliby pracować?

Słowem, gdy zapytacie o szczepienia najczęściej usłyszycie parafrazę Sokratesa: wiem, że nic nie wiem.

Minionego tygodnia nie mogą też zaliczyć do udanych lemingi PO. Oto do Hołowni przechodzi jedna z ich twarzy – Joanna Mucha. Oczywiście zaraz uruchomiono przekaz o „zdradzie wyborców”. I byłoby to fajne, ale jak to u lemingów – ktoś postanowił się wychylić i pokazał mechanizm: „Joanna była sekowana przez kierownictwo partii, miała tego dość i odeszła”.

Ten wpis dedykuję Marcinowi Pabierowskiemu, formalnie szefowi klubu radnych PO w mieście, faktycznie chyba nie mającemu już nic do powiedzenia w PO. Nie, żebym go namawiał do powtórzenia ruchu Muchy, wręcz odwrotnie – do zawalczenia o odzyskanie swojej pozycji. Bo dziś uzgadnianie czegoś z nim jako formalnym szefem klubu radnych jest stratą czasu. Nigdy nie ma pewności, iż uzgodnienia zostaną dotrzymane…. .

Teraz o młodszych. Kiedyś pewien trzydziestolatek powiedział mi, że polityka go nie interesuje, bo on otwiera bar. Otworzył, dorobił się i nagle przyszedł wirus. I polityka przyszła do niego…. Bary zamknięte a tu trzeba płacić za koncesję alkoholową. To on do mnie: „niech miasto nie pobiera koncesji, bo przecież lokale zamknięte”. Logicznie ma rację – merytorycznie nie. Bowiem koncesja to rzecz regulowana ustawowo i miasto nic do tego nie ma. Znajomy nie potrafi tego zrozumieć – płacimy do kasy miasta, ale miasto nie może umorzyć? Ano nie może…Radny  Kasza napisał nawet pewnemu posłowi interpelację do rządu, by ten, w ramach ustawy o pomocy przedsiębiorcom, wprowadził odpowiednie rozwiązania. Jak grochem o ścianę. Nielogiczne? Logiczne. W rządzie wiedzą, że obelgi i tak polecą na wójtów, burmistrzów i prezydentów a nie na Morawieckiego, seniorzy i tak będą głosowali na rządzących, mimo, iż Ci robią ich w bambuko na bezczelnego a przedsiębiorcy i tak będą pomstowali na samorząd, bo jest blisko. Jedyna nadzieja, że Marcin zacznie być rzeczywistym szefem klubu.

Andrzej Brachmański