Ernst Theodor Franke, gdy znudził się życiem w głośnym śródmieściu Grünbergu, mógł odpocząć w swoim domu na winnicy. Idealne miejsce. Ze wzgórza nazywanego Luisenhöhe (Wzgórze Luizy) rozpościerał się piękny widok na miasto.

– Czyżniewski! Na święta ustawiłeś przy zmywaku pana Kicaka i myślisz, że to wystarczy? Jak nie umyjesz patelni, to nie będzie obiadu – okazuje się, że zdalna praca w domu ma swoje minusy, a moja żona wszystko ma na oku. Pan Kicak, zając, którego mogliście zobaczyć z patelnią w poprzednim odcinku „Spacerownika”, rzeczywiście nie dał rady.

– Czyżniewski, opowiadasz o pięknej winnicy górującej nad miastem, a ja na zdjęciu widzę szczelnie zabudowane wzgórze – żona szybko przeskoczyła na tematy historyczne.

To przykład, że miasto nie stoi w miejscu. Kiedy E.T. Franke stawiał swój dom, okalała go winnica. 20 lat później pojawiły się domy mieszkalne – i to z każdej strony. Bezrefleksyjni piewcy przedwojennej Zielonej Góry powinni zapisać sobie ten fakt w notesie. Tak, na dzisiejszym Wzgórzu Braniborskim postawiono domy tonące w zieleni, ale wcześniej zdemolowano znajdujące się tam winnice i ogrody. Pod budownictwo mieszkaniowe. Ironia historii.

Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej Widok na Hirtenberg (po wojnie Wzgórze Pastusze) ok. 1920 r. 1 – dom Ernsta Theodora Frankego, przy dzisiejszej ul. Łokietka, 2 – Wieża Braniborska, 3 – ulica Ribbeckweg, dzisiejsza ul. Sorbska, 4 – Hirtenbergstrasse, dzisiaj ul. Lwowska
Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej
Widok na Hirtenberg (po wojnie Wzgórze Pastusze) ok. 1920 r. 1 – dom Ernsta Theodora Frankego, przy dzisiejszej ul. Łokietka, 2 – Wieża Braniborska, 3 – ulica Ribbeckweg, dzisiejsza ul. Sorbska, 4 – Hirtenbergstrasse, dzisiaj ul. Lwowska

Pierwszy raz na poszukiwania domu E.T. Frankego wyruszyłem zimą 2005 r. Wraz z Mirosławem Kulebą, autorem książek o zielonogórskim winiarstwie, przedreptaliśmy okolice Doliny Luizy (Wagmostawu), szukając śladów budowli. Tu, przy Dolinie Zielonej, Franke miał kilka działek, gdzie powstała niewielka fabryka Asdeckera (teraz warsztaty szkolne). Nic nie znaleźliśmy.

Ze zbiorów Sławomira Ronowicza Dom winiarski Ernsta Theodora Frankego stał na Wzgórzu Luizy – widok z ok. 1905 r.
Ze zbiorów Sławomira Ronowicza
Dom winiarski Ernsta Theodora Frankego stał na Wzgórzu Luizy – widok z ok. 1905 r.

To był błędny trop. Kilka dni później trafiłem na ul. Łokietka, czyli przedwojenną Luisenweg. Ani śladu poszukiwanego domu. Ze zdjęciem w dłoni zaczepiałem przechodniów. Bezskutecznie. Wreszcie zapukałem do odpowiednich drzwi. – To nasz dom. Tak kiedyś wyglądał. Tylko winnicy nie było – odpowiedziała mi Dorota Budzińska. Niestety, stary budynek nie miał mocnych fundamentów. Postawione na piasku mury runęły podczas przebudowy dachu. Ocalała tylko jedna ściana. To był rok 1979 lub 1980.

Dom Frankego przetrwał niespełna 80 lat. Nasz winiarz nieustannie kupował i sprzedawał działki. Miał ich kilka w okolicach Wieży Braniborskiej i na wzgórzu Hirtenberg (teren położony pomiędzy ul. Lwowską i Braniborską). U podnóża wzgórza mieszkała rodzina woźnicy Heinricha Liepoldta. Należała do nich półtorahektarowa winnica. To od nich Franke kupił 37-arową parcelę na skraju Hirtenbergu. Nazwał ją Luisenhöhe, prawdopodobnie od imienia królowej Prus. 25 września 1902 r. policja budowlana zatwierdziła projekt domu. Można go uznać za dom winiarza, których sporo było w mieście. Ten zaliczał się do najbardziej eleganckich. Miał tylko jeden, duży pokój o powierzchni 25 mkw. Do tego dochodziła kuchnia, poddasze, niewielka piwniczka oraz weranda. Właściciel zachował również krzewy winorośli. To było znakomite miejsce na krótkie pobyty, raczej nie do mieszkania na stałe. Bardzo ciche (nawet obecnie takie jest).

Ze zbiorów Sławomira Ronowicza Wieża Braniborska została zbudowana w 1860 r. Był to lokal gastronomiczny z możliwością obserwacji nieba i okolicy.
Ze zbiorów Sławomira Ronowicza
Wieża Braniborska została zbudowana w 1860 r. Był to lokal gastronomiczny z możliwością obserwacji nieba i okolicy.

Początkowo w okolicy było niewiele budynków. Przeważały winnice i ogrody. To zmieniło się po I wojnie światowej. Tereny wykupiła spółka powołana przez kombinat włókienniczy Deutsche Wollwaren Manufaktur. W ciągu kilku lat na 17 hektarach postawiła 50 budynków z 87 mieszkaniami. Najczęściej były to niewielkie domy: na parterze sypialnia, kuchnia i łazienka w przybudówce. Na piętrze dwa niewielkie pokoje. Obowiązkowo był ogród, czasami z chlewikiem. Po fajrancie w fabryce, mieszkańcy – najczęściej o chłopskich korzeniach – mogli odpoczywać w swojskim otoczeniu. Pierwsze domy na tym osiedlu widzimy na głównym zdjęciu. Dzisiaj wzgórze dosłownie tonie w zieleni.

Tomasz Czyżniewski
codziennie nowe opowieści i zdjęcia
Fb.com/czyzniewski.tomasz