Zielona Góra, Nowa Sól i Otyń chcą wybudować brakujący fragment ścieżki rowerowej, który połączyłby trzy miasta. Są gotowe „zrzucić się” na inwestycję. To jednak za mało, potrzebne jest dofinansowanie. Samorząd województwa odmawia, tłumacząc to brakiem pieniędzy.

Miasto Zielona Góra, powiat nowosolski, miasto Nowa Sól i gmina Otyń planują wspólnie wybudować ścieżkę rowerową: z Zatonia, przez Niedoradz, do Otynia. Chodzi o odcinek o długości 11,5 km, który zaczynałby się w Zatoniu (teraz trasa tu się urywa), prowadził wzdłuż drogi powiatowej do Niedoradza i dalej, wzdłuż starej „trójki” do Otynia. Miłośnicy dwóch kółek dojechaliby w Otyniu do skrzyżowania z dawnymi torami kolejowymi relacji Wolsztyn – Żagań, po których przebiega dzisiaj nowosolska ścieżka rowerowa. Obecnie nowosolska rowerostrada prowadzi w jedną stronę do Sławocina (Kolsko), w drugą – poprzez sieć ścieżek w Nowej Soli – do Stypułowa (Kożuchów). Ścieżka ta bez problemu może „wbić się” w starą „trójkę”, która obecnie dla rowerzystów nie jest bezpieczna. Droga jest wąska, a kierowcy szarżują.

Samorządy rozpoczęły pracę nad tzw. programem funkcjonalno-użytkowym, który – mówiąc w skrócie – stanowi podstawę ustalania planowanych kosztów prac projektowych i robót budowlanych. Określa m.in. wymagania techniczne, ekonomiczne i architektoniczne dla wykonawcy. Wyliczono, że inwestycja zamknie się w kwocie 12 mln zł, z czego miasto Zielona Góra przekaże na jej realizację 1 mln zł, gmina Otyń pół miliona złotych, a miasto Nowa Sól i powiat nowosolski po 250 tys. zł. Pozostałe pieniądze miałyby pochodzić z unijnego Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego.

Wniosek o dofinansowanie do samorządu województwa, w imieniu gmin, złożyła radna Beata Kulczycka (niezależna w klubie Koalicji Obywatelskiej), która w nowosolskim magistracie zajmuje się pozyskiwaniem funduszy unijnych, promocją miasta i turystyką. Dostała odpowiedź odmowną, podpisaną przez Marka Kamińskiego, dyrektora Departamentu Programów Regionalnych w urzędzie marszałkowskim.

Jacek Milewski, prezydent Nowej Soli mocno się zdziwił. Po pierwsze, planowana inwestycja idealnie wpisuje się w idee Lubuskiego Trójmiasta, które prezydenci Zielonej Góry i Nowej Soli oraz burmistrz Sulechowa próbują reaktywować. Po drugie, trasa, która połączyłaby wiele kilometrów zielonogórskich i nowosolskich ścieżek powinna wychodzić naprzeciw oczekiwaniom zarządu województwa, stawiającego na ekologiczne środki transportu np. szynobusy. – Lubuski Urząd Marszałkowski przygotowuje regionalną koncepcję rozwoju ścieżek rowerowych Odra Velo, w co nasz pomysł wpisuje się wprost, dlatego zasługuje, aby został zrealizowany jako pilotaż – uważa J. Milewski. – Ponad 20 proc. Lubuszan jeździ na rowerach, to łącznie 200 tys. ludzi. Jazda na rowerze to nie chwilowa moda, a styl życia. Po połączeniu rowerowych tras zielonogórskich, nowosolskich i sulechowskich, rowerzyści mogliby korzystać z ponad 250-kilometrowej rowerostrady – tłumaczy.

Czeka na refleksję

 Prezydent Milewski był przekonany, że wniosek odrzucił zarząd województwa, ale zmienił zdanie. – Z wypowiedzi wicemarszałka Łukasza Poryckiego w Radiu Zielona Góra wynika, że naszym projektem zarząd się nie zajmował. Pytanie, na jakiej podstawie go odrzucono? Nie rozumiem tego – przyznaje. – Liczę na odrobinę refleksji ze strony członków zarządu, naszych lubuskich samorządowców. Drogi dla rowerów to nasza wspólna sprawa. Jako niepoprawny optymista wierzę w to, że osiągniemy porozumienie, bo sprawy merytoryczne, rozwiązywanie problemów Lubuszan są ważniejsze niż polityka. Chciałbym, żeby samorządy były traktowane po partnersku przez władze województwa. Radni sejmiku lubuskiego wsparli nas w tej sprawie. Kulczycka liczy na „rehabilitację” wniosku, dialog i przychylność władz województwa. – Chciałabym poznać merytoryczne powody odmowy. Zdaję sobie sprawę, że przez pandemię koronawirusa nie będzie pieniędzy na wszystko, być może nie da się przesunąć funduszy z jednej szufladki do drugiej. A może są problemy techniczne? Chciałabym to usłyszeć. Połączenie rowerowe Zielonej Góry z Nową Solą przez Niedoradz to bardzo ważny szlak komunikacyjny – przekonuje. – Ścieżka ułatwiłaby życie rowerzystom i poprawiła bezpieczeństwo mieszkańców Niedoradza, którzy na dwóch kółkach dojeżdżają do pracy do Nowej Soli i Zielonej Góry.

Barbara Wróblewska, burmistrz Otynia przekonuje, że od lat zabiega o ścieżkę, która połączyłaby w bezpieczny sposób Zieloną Górę z gminą Otyń. – Potencjał turystyki przyrodniczej gminy Otyń był zawsze, ale po powstaniu trasy „Kolej na rower” został on szczególnie wyeksponowany. Dlatego warto, żeby cykliści mogli tu dotrzeć, by podziwiać np. most kolejowy na Odrze i tereny wokół Bobrownik, na czele z Rezerwatem Bukowa Góra, gdzie stanie wieża widokowa – mówi B. Wróblewska.

Burmistrz Otynia wyjaśnia, że rozbudowa sieci ścieżek to korzyść dla mieszkańców gminy Otyń, ale także nowosolan i zielonogórzan. Nowe trasy ułatwią dojazd do pracy, rozwiną rowerową turystykę i będą bezpieczną drogą do sklepu. – O to, kiedy rozpocznie się budowa ścieżki prowadzącej od Zatonia, przez Niedoradz, do Otynia niemal każdego dnia pytają mnie mieszkańcy powiatu nowosolskiego, ale i Winnego Grodu – podkreśla B. Wróblewska. – Gdy sprawdzaliśmy poziom poparcia dla tego zadania, przez dwa dni zebraliśmy 1,2 tys. podpisów. Dawna „trójka” nie jest specjalnie bezpieczna, dlatego takie oczekiwania społeczne mnie nie dziwią.

Niebezpieczny Niedoradz

Prezydent Janusz Kubicki był z synem na moście w Stanach, największej atrakcji nowosolskiej ścieżki. Drugi raz się tam nie wybierze, odstraszyła go ruchliwa droga w Niedoradzu. – Ścieżka rowerowa w tym miejscu jest niezbędna – przekonuje. – Liczymy na pomoc rządu i dobrą decyzję zarządu województwa. Wierzę w to, że to była odmowa jedynie ze strony nadgorliwego i nierozsądnego urzędnika. Te pieniądze na ścieżkę, przy odrobinie dobrej woli, można znaleźć.

Dyrektor M. Kamiński odpowiada, że prezydenci Nowej Soli i Zielonej Góry nie zwracali się z wnioskiem o dofinansowanie budowy ścieżki. – Jedynym beneficjentem programu „Kolej na Rower” jest powiat nowosolski i to jemu na obecną chwilę odmówiliśmy dodatkowego wsparcia na rozszerzenie projektu – przekonuje. – W grę nie wchodziła jednak polityka, a finanse. Kończy się powoli realizacja projektów w ramach RPO Lubuskie 2020. Ponad 80 proc. pieniędzy już wydaliśmy. Nie mamy obecnie środków na przeciwdziałanie skutkom niskiej emisji, czyli walkę ze smogiem, a więc też na budowę ścieżek rowerowych. Projekt „Kolej na Rower” otrzymał początkowo 9 mln zł, skończyło się na 15 mln. Jeżeli pod koniec roku znajdą się pieniądze, ścieżka rowerowa, która jest potrzebna, zostanie przez nas być może dofinansowana. Kamiński dodaje, że dla zarządu województwa obecnie najważniejsze jest przeciwdziałanie negatywnym skutkom koronawirusa. – Na służbę zdrowia przekazaliśmy 50 mln zł, drugie tyle na ratowanie zagrożonych przez pandemię lubuskich przedsiębiorców i miejsc pracy – dopowiada.

Rafał Krzymiński - ŁZ

Nowosolska ścieżka

* Koszt – 20 mln zł (17 mln dała UE)

* Lider projektu „Kolej na Rower” – powiat nowosolski, partnerzy: miasto Nowa Sól i jej gmina wiejska, Kożuchów, Kolsko i Otyń

* Rowerostrada liczy 48,2 kilometra, w całości biegnie po starym nasypie kolejowym zamkniętej linii kolejowej 371 z Wolsztyna do Żagania. Malownicza trasa prowadzi przy Odrze, przez lasy i pola. Perełką turystyczną jest 800-metrowy most w Stanach – najdłuższy zabytkowy most na rzece w Europie. Do tego trzeba doliczyć dziewięciokilometrowy przejazd przez Nową Sól. Łącznie rowerzyści mają do pokonania 57 kilometrów. Do dyspozycji są trasy Stypułów – Kożuchów – Nowa Sól (18 km) i Nowa Sól – Otyń – Stany (most nad Odrą) – Lipiny – Lubięcin – Konotop – Kolsko (30 km).