W mieście jest ich 42. Niepozorne i na co dzień po prostu nieużywane. Ich rolą jest powiadamianie o zagrożeniach. Wtedy spełniają swoje zadanie. 

System ostrzegania i alarmowania w mieście przeszedł modyfikację, tak aby jeszcze lepiej działać w sytuacjach kryzysowych. 42. zlokalizowane w Zielonej Górze stacje nadawcze w razie zagrożeń będą informowały mieszkańców o potencjalnym zagrożeniu. Zmodernizowany system jest w tej chwili w pełni cyfrowy, co pozwala na błyskawiczną reakcję i bardzo szybką interwencję w momencie zagrożenia.

Jak mówi Waldemar Michałowski – dyrektor Departamentu Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta – W wypadku poważnych zdarzeń, jest to jedyny system komunikacji z mieszkańcami. Zależało nam na tym, żeby był dostosowany do nowoczesnych rozwiązań technologicznych. W tej chwili spełnia wszystkie funkcje, a komunikaty o ewentualnym zagrożeniu, które są słyszalne dla mieszkańców, mogą być przesyłane zdalnie.

System powiadamiania ma być systematycznie rozbudowywany. Kolejne syreny alarmowe będą się sukcesywnie pojawiać w mieście. Najważniejsze jest jednak stosowanie się do usłyszanych komunikatów. – Kiedy słyszymy dźwięk syren alarmowych, a zaraz po nim komunikat, nie możemy lekceważyć potencjalnego zagrożenia. W tym wypadku, nawet jak zabrzmi to górnolotnie, chodzi o nasze zdrowie i życie. Ten system działa dla naszego bezpieczeństwa – dodaje Michałowski.

W ostatnich dniach zamontowano nowe syreny alarmowe między innymi na Centrum Biznesu, tak aby objąć ich zasięgiem śródmieście. Cały system musi być spójny i dawać gwarancję słyszalności dla wszystkich mieszkańców w obliczu zagrożenia.

Pamiętajcie, aby nie lekceważyć komunikatów. Nikt nie nadaje ich dla zabawy.