Bachus z prezydentem jadący podczas korowodu szacownymi pojazdami? Zapomnijcie! To dawne dzieje. Teraz zobaczycie ich w nietypowych sytuacjach. Tylko czekać, jak wzniosą się nad korowodem, np. na dronach.

Zielona Góra, niestety, nie jest Paryżem, gdzie 14 lipca, podczas parady wojskowej z okazji Dnia Bastylii, nad głowami zgromadzonych pojawił się uzbrojony „latający żołnierz” na flyboardzie – urządzeniu pozwalającym na wykonywanie akrobacji w powietrzu. Pokazały go telewizje na całym świecie. A gdyby tak Bachus latał…

Ta nowinka jeszcze do Polski nie dotarła, natomiast podczas korowodu winobraniowego mogliśmy podziwiać lopifit.

– Co to – pytali widzowie korowodu, obserwując Bachusa i prezydenta Janusza Kubickiego krążących na pojazdach przypominających kombinację roweru z wielką hulajnogą.

– Wiadomo, że od kilku lat zmieniamy pojazdy, którymi Bachus z prezydentem poruszają się podczas korowodu. Szukamy nowinek technicznych. Zgłosił się do nas przedstawiciel firmy Lopifit i zaproponował, że zademonstruje zielonogórzanom swój pojazd. Zgodziliśmy się, prezydent dużo biega, lubi ruch i preferuje nowoczesne rozwiązania komunikacyjne – usłyszeliśmy w magistracie.

Dwa lata temu Bachus z prezydentem jechali kabrioletem. Dostojnie, na czele pochodu. Przed rokiem byli już bardziej ruchliwi, jadąc na elektrycznych hulajnogach. Teraz przyszła kolej na lopifit.

Pojazd wymyślony i opatentowany w Holandii ma również bardziej swojską, polską nazwę – rowerobieżnia. To połączenie elektrycznego roweru z bieżnią treningową. – Rowerobieżnia napędzana jest chodem, dzięki wspomaganiu elektrycznemu (w połączeniu z przekładnią) potrafi osiągnąć prędkość jazdy rowerem – informuje producent. – Na najwyższym, piątym biegu pojedziemy z prędkością nawet 30 km/h, przy prędkości chodu oscylującej w granicach 4-5 km/h. Zasięg baterii wynosi od 30 do 50 km.

Krótko mówiąc, kierowca maszeruje po bieżni, która przy pomocy specjalnych mechanizmów napędza rower.

Z moich pobieżnych obserwacji wynikało, że tę sztukę trochę lepiej opanował Bachus, który zgrabnie idąc po bieżni, wciąż machał rękoma do tłumu.

Zauważyłem też, że równoczesne maszerowanie i kierowanie rowerobieżnią (to długi pojazd) nie jest prostym zadaniem. I czasami trzeba użyć sygnałów dźwiękowych…

– Uciekaj! – usłyszałem od J. Kubickiego, który manewrował koło stanowiska telewizji. Na wszelki wypadek uskoczyłem. Prezydent wyrobił się z zakrętem.

Jakie wrażenia?

– Fajne! – krótko odpowiedział J. Kubicki. – Jeżeli ktoś będzie miał okazję, warto spróbować przejażdżki. Przyda się jednak trochę poćwiczyć, żeby sprawnie jeździć rowerobieżnią. Trzeba pracować nad koordynacją. Nie jest to proste. Ale dobrze się bawiłem. Staram się szukać takich nietypowych pojazdów na korowód.

Jednak zdaniem prezydenta – to raczej niszowy produkt. I zaraz zastrzega, że nie ma zamiaru kupować dla miasta rowerobieżni.

 

Tomasz Czyżniewski

Fot. Piotr Jędzura

Pojazdy, którymi podczas korowodu jechali Bachus i prezydent Janusz Kubicki to rowerobieżnie. Kierowca chodząc po bieżni, napędza rower.