Po ponad dwóch miesiącach izolacji i domowych kompletów, najmłodsi uczniowie wrócili do zielonogórskich szkół podstawowych, ale… większość nadal pozostała w domach.

Jeden uczeń w ławce i na czterech metrach kwadratowych, najwyżej 12/14 dzieci w sali, własne długopisy i ołówki (żadnego pożyczania!), dezynfekcja i wietrzenie klas przynajmniej co godzinę… To szkolny comeback w wersji epidemicznej. Nieskończoną listę zaleceń dla szkół podstawowych, do których od 25 maja mogą wracać m.in. uczniowie klas I-III w całej Polsce, wydał GIS. Stopniowy powrót do stacjonarnego funkcjonowania szkół realizowany jest z jednoczesną kontynuacją nauki zdalnej. Decyzja, czy posłać dziecko do szkoły na miesiąc przed końcem roku szkolnego, czy zostawić w domu, należy do rodziców. Jak zdecydowali?

 

600 dzieci w ławkach

W miniony poniedziałek progi zielonogórskich podstawówek przekroczyło ponad 600 dzieci, a cztery tysiące uczniów klas I-III czekało w domach na kolejną porcję zadań w ramach wprowadzonego 25 marca i wciąż stosowanego e-learningu.

– Kilkadziesiąt dzieci wróciło do SP 11, SP 24, do szkoły w Przylepie. Realizują teraz zajęcia opiekuńcze i dydaktyczne w niepełnym wymiarze. Ani jeden uczeń nie pojawił się w szkołach w Kisielinie, Zawadzie i Ochli. Do SP 6 przyszło tylko sześciu uczniów, a do pozostałych wróciło po kilkanaście, dwadzieścioro dzieci – wylicza Jarosław Skorulski, naczelnik Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych zielonogórskiego magistratu i dodaje: – Te liczby każdego dnia mogą być wyższe. Do otwieranych przedszkoli też na początku zgłosiło się 450 dzieci, a dziś jest ponad 1.500.

Sprawdziliśmy: w czwartek do zielonogórskich szkól przyszło już 830 dzieci.

Zgodnie z rekomendacjami resortu edukacji, zielonogórskie szkoły realizują różne modele łączenia zdalnego nauczania z opieką w szkole. – Jest ich tyle, ile szkół – mówi szef zielonogórskiej oświaty.

 

Trochę w szkole, trochę w domu

– Na 120 uczniów edukacji wczesnoszkolnej naukę stacjonarną realizuje teraz siedmioro uczniów – informuje Bogumiła Moskaluk, dyrektorka SP nr 6 przy ul. Kingi. – Być może, gdy rodzice przekonają się, że w szkole jest bezpiecznie, dojdą kolejne dzieci. Jesteśmy gotowi na ich przyjęcie.

„Szóstka” prowadzi tylko zajęcia opiekuńcze. Dla podopiecznych szkoła otwarta jest od godz. 7.00 do 16.00, dla ich rodziców ograniczona do tzw. strefy bezpieczeństwa, dla pozostałych i… koronawirusa – zamknięta na cztery spusty. „Siedmiu wspaniałych” z SP 6 ma dla siebie mnóstwo świetlicowej przestrzeni i czasu na kontrolowaną zabawę. Pod kierunkiem nauczycieli uczą się wraz z pozostałymi uczniami – zdalnie.

– Radzą sobie doskonale – mówi B. Moskaluk i przekonuje: – Sale są podzielone, metry kwadratowe policzone co do jednego, grafiki opracowane godzina po godzinie, procedury wdrożone. Jesteśmy przygotowani na wszystkie dzieci i żadne wyzwanie nie jest nam już straszne. Kiedy więc ktoś pyta, co będzie gdy 1 czerwca do szkoły wrócą klasy 4-7, odpowiadam „to wrócą”.

Na razie do SP nr 6 wrócili prawie wszyscy uczniowie klas ósmych.

 

8.15 – zapraszamy do klas

– Na 249 uczniów klas I-III w poniedziałek do szkoły wróciło 62 – informuje Przemysław Grabiec, dyrektor SP nr 26 w Przylepie. Tu uczniowie codziennie o 8.15 zabierani są ze świetlicy do swoich klas i swoich pań. Zajęcia opiekuńczo-wychowawcze z elementami dydaktyki trwają do godz. 12.00. Potem znów świetlica albo boisko. O godz. 16.00 nauczyciele z Przylepu rozpoczynają nauczanie zdalne. Uczniowie samodzielnie realizują w domach ten sam program, który wcześniej ich rówieśnicy zrealizowali w szkole. Do szkoły na konsultacje uczęszcza też większość uczniów klas ósmych. Egzamin, który już za pasem (16-18 czerwca) jest skuteczną zachętą.

– Da się to wszystko zorganizować, bo w całym zespole edukacyjnym mam aż 76 nauczycieli. I obsługę, która co 30, 40 minut dezynfekuje i wietrzy pomieszczenia – mówi dyrektor Grabiec.

 

Lekcje w kratkę

– Na 331 uczniów klas I-III do szkoły wróciło 58 uczniów i każdego dnia jest więcej – mówi Lidia Dubniewska, dyrektorka SP 11 przy ul. Spawaczy. – Lekcje trwają dwie godziny i odbywają się trzy razy w tygodniu, co drugi dzień. W pozostałe dni najmłodsi uczniowie mają zajęcia artystyczne i sportowe, czynna jest też świetlica. Dzieci w szkole i w domach realizują ten sam program nauczania.

Na konsultacje do SP 11 wrócili też ósmoklasiści – wszyscy! Pięć klas przygotowuje się do rychłego egzaminu, każda innego dnia tygodnia. Wymiennie będą też pracowali uczniowie klas IV-VII, którzy za kilka dni zechcą skorzystać ze stacjonarnych konsultacji.

 

Trudne powroty

– Wiem, że powrót do szkół najmłodszych uczniów jest bardzo skrajnie oceniany przez rodziców – mówi J. Skorulski. – Niektórzy muszą wrócić do pracy. Ale to również próba zadbania o potrzeby dzieci. Wiele z nich nawiązało dużą więź z nauczycielem, która przerwana rozprzestrzeniającą się epidemią zaowocowała w nich poczuciem pustki i wytrąceniem z normalnego rytmu. To nie był przecież wyjazd na wakacje, do których dziecko jest przygotowywane! Nawet symboliczny powrót przed końcem roku szkolnego jest więc dla tych dzieci emocjonalnie korzystny. Bo oczywiście ze względów edukacyjnych nic wielkiego się już w szkole nie wydarzy. Zaległości uczniowie klas I-III nadrobią w kolejnym roku.

(el) - ŁZ