Pływak TP Zielona Góra, Jakub Skierka, od trzech tygodni przebywa w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Wałczu.

Jak nazwa ośrodka wskazuje, Skierka szykuje się do Igrzysk Olimpijskich, które z powodu pandemii koronawirusa zostały przesunięte o rok. Tokio, bez względu na to, czy odbędzie się w 2020, czy w 2021, pozostaje celem urodzonego w Kartuzach pływaka. Powrót do treningów po przymusowej, długiej przerwie był szokiem dla organizmu niespełna 22-letniego zawodnika. – Po tygodniu trenowania zachorowałem na anginę, potem przyplątał mi się jęczmień na oku. Tak organizm dawał sygnały, że jest osłabiony. Nie mogłem przyzwyczaić się ponownie do dużego wysiłku – przyznaje J. Skierka. I zaznacza, że z każdym tygodniem jest coraz lepiej i wraca, jak mawiają pływacy, „czucie wody” z okresu przed wybuchem epidemii.

Już niebawem pływak będzie mógł wrócić na treningi do Zielonej Góry. Od poniedziałku, 8 czerwca ma być już otwarty basen przy Wyspiańskiego, ale zawodnik wypatruje już treningów na długim basenie, w Drzonkowie. – Wracamy 13 czerwca i myślę, że przez dwa tygodnie przemęczę się na krótkim basenie – dodaje J. Skierka.

Już ten rok nakierowany jest na przygotowania do Igrzysk Olimpijskich. – Idziemy tzw. tokiem amerykańskim, czyli trenujemy przez cały rok – tłumaczy. W tym roku nie odbędą się ani mistrzostwa świata, ani Europy. – Mój cel jest, ale przedłużony w czasie. Trzeba w sobie mieć dużą dawkę cierpliwości – kończy pływak.

(mk) - ŁZ