Ciekawe kto go zbudował i po co? Może to Friedrich Förster chadzał pod ulicą ze swojego pałacyku do budowanej fabryki? Deszcz mu na głowę nie padał i nikt go nie widział. Maszerował sobie własnym, prywatnym tunelem…

– Czyżniewski! Tu Ziemia, wróć z kosmosu. Umyj patelnię i wytłumacz mi, po co fabrykantowi podziemne przejście, skoro przez okno widział swoją firmę? – moja żona czasami zadaje takie prościutkie pytania, trafiające w samo sedno. Nie wiem, po co byłby mu potrzebny taki tunel.

Jednak historia Zielonej Góry zna takie rozwiązania. Tak jest w dawnej fabryce koniaków Raetscha przy zbiegu ul. Sulechowskiej i B. Chrobrego. Po prawej stronie drogi wjazdowej stała willa właściciela, a po lewej fabryka. To jedne z najpiękniejszych budowli w mieście. Łączy je podziemny korytarz. Chodziłem nim, gdy działał tam Polmos. W korytarzu stały niewielkie beczki.

Fot. Bartłomiej Gruszka
Wnętrze tajemniczego tunelu pod ul. Wrocławską

Podobny, kilkudziesięciometrowy korytarz odkryto podczas budowy ronda na skrzyżowaniu Wrocławska – Sienkiewicza. Ciągnie się od budynku przy ul. Ceglanej do narożnika dawnej hali fabrycznej, a dzisiaj piętrowego parkingu po drugiej stronie ul. Wrocławskiej. To tam stał niewielki pałacyk, który przez kilkadziesiąt lat należał do rodziny Försterów, właścicieli fabryk po obu stronach ulicy. Może więc Fritz Förster zbudował sobie przejście?

– Podoba mi się taka hipoteza – śmieje się Bartłomiej Gruszka, archeolog, który oglądał tunel. – Cegły wyglądają na wykonane mechanicznie, to raczej wytwór XX-wieczny. Korytarz znajduje się półtora metra pod nawierzchnią ulicy. Ma również jakieś półtora metra wysokości. Wygląda na kanał techniczny, łączący zabudowania fabryczne. Nie ma w nim żadnych rur czy kabli.

Z B. Gruszką od września wędrujemy śladami dawnych atelier fotograficznych, poznając przy okazji urok dawnych zdjęć portretowych. Przy tej okazji pisałem o rodzinie Försterówi i ich siedzibie przy Wrocławskiej. Wprowadzili się do niej w 1835 r.

18 lat wcześniej – jak podaje Schmidt, autor monografii miasta – restaurator Brittig postawił na przeciwnym narożniku zajazd o wdzięcznej nazwie Goldene Traube, czyli Złote Winogrona. W końcu nieopodal było sporo winnic. W zajeździe można było coś zjeść i przenocować.

Ze zbiorów Grzegorza Biszczania
Oberża Goldene Traube stała na rogu ul. Wrocławskiej i Sienkiewicza

Co ciekawe, w tym samym roku na przeciwnym skraju miasta – nieopodal dzisiejszego aresztu – powstał inny zajazd, później znany jako Parkhotel. Obydwa obsługiwały podróżnych, jadących trasą Berlin – Wrocław. W tym czasie w naszym mieście goście mogli się zatrzymać w założonym Hotelu Pod Orłem (wtedy Pod Czarnym Orłem) przy ul. Sikorskiego lub w zajeździe Pod Trzema Wzgórzami przy pl. Pocztowym. Napić się i zjeść można było w piwnicach ratusza lub w młynie Semlera, czyli późniejszym Wagmostawie.

Wróćmy do zajazdu Goldene Traube. Niestety nie zachowała się teczka budowlana tego budynku. Tylko dzięki zdjęciom wiemy, jak wyglądał. W drugiej połowie XIX wieku należał do rodziny Fülebornów. Drugi lokal prowadzili przy ul. Sobieskiego, gdzie ich sąsiadami z drugiej strony ulicy byli również… Försterowie, którzy mieli stary dom przy ul. Jedności. Fritz Förster raczej nie chodził do nich na kolację i piwo. To nie były lokale pierwszej kategorii.

Jak w 1887 r. reklamował się Georg Fülleborn, w jego zajeździe można było spożyć zimne i ciepłe posiłki, siadając przy stolikach w budynku lub na dworze. Tutaj znajdowała się również czynna przez cały rok kręgielnia. Mam wrażenie, że w tym czasie nie było w mieście lokalu bez kręgielni – to była bardzo popularna rozrywka.

Tuż przed I wojną światową właścicielem lokalu został Robert Tscheu. Zajazd oczywiście nadal oferował noclegi i posiłki. Zadbał jednak o zmotoryzowanych klientów, oddając do ich dyspozycji garaże. To było jednak za mało, dlatego obok głównego wejścia do gospody stanął dystrybutor stacji paliw. Taki napędzany ręczną pompą z jednym wężem.

Natomiast po drugiej stronie ul. Wrocławskiej w latach 70. XIX wieku Försterowie postawili kolejną fabrykę i… zbankrutowali. Fabryka została zburzona w 1935 r. Teraz, na jej zapleczu powstało centrum handlowe „Estrada”. O tym miejscu napiszę w przyszłym tygodniu.

Budynek Goldene Traube stał dłużej – został zburzony w latach 70. XX wieku, podczas poszerzania ul. Wrocławskiej. Gdyby przetrwał, stałby na części nowego ronda.

Fot. Zbigniew Rajche
Lata 70. XX wieku – podczas przebudowy ul. Wrocławskiej budynek zajazdu został zburzony

 

Tomasz Czyżniewski

codziennie nowe opowieści i zdjęcia

Fb.com/czyzniewski.tomasz