To był jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy pojedynek w tegorocznej PGE Ekstralidze. W roli głównej RM Solar Falubaz. Zielonogórzanie wywieźli z Wrocławia cenny remis 45:45, a przez większość spotkania prowadzili z Betardem Spartą. Teraz czas na derby!

Falubaz objął prowadzenie po piątym biegu i prowadził aż do trzynastej odsłony, w pewnym momencie nawet różnicą sześciu punktów. Przed biegami nominowanymi był remis i po nich też. Zwycięski bój na wagę punktu meczowego stoczył Martin Vaculik z Taiem Woffindenem, odpierając atak Brytyjczyka niemal na kresce. – Trzeba się cieszyć z tego remisu, przed meczem wzięlibyśmy go w ciemno – wyznał Słowak tuż po spotkaniu.

Vaculik był liderem, ale w drugiej części meczu solidnym wsparciem był też Patryk Dudek. To on rozstrzygnął na swoją korzyść przedostatni wyścig. – Tu jest fajny tor do ścigania, tylko trzeba mieć dobrze dopasowany motocykl. Starty nie są najważniejsze. Miałem  je w pierwszych dwóch biegach, ale już w trasie nie było prędkości – tłumaczył Duzers.

– Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo było blisko dwóch punktów, ale ostatecznie skończyło się remisem. Mój wynik uważam za przyzwoity, dobry, bo zdobyłem 9 punktów plus bonus. Uważam, że cała nasza drużyna nieźle się spisała na wrocławskim torze – ocenił Piotr Protasiewicz.

Czy to mecz, który może zmienić postrzeganie drużyny zielonogórzan? Falubaz ma na koncie dwa zwycięstwa, do nich dołożył teraz punkt z Wrocławia. Ekipa Piotra Żyto jest trzecia, tuż za częstochowianami, którzy tak boleśnie w drugiej kolejce rozprawili się z „Myszami” w Zielonej Górze. – Ciężko po jednym meczu wysuwać wnioski, ale wydaje się, że Falubaz dołącza do zespołów, które będą walczyły o medale – uważa Krzysztof Cegielski, były żużlowiec, ekspert telewizyjny, który pokusił się również o stwierdzenie, że w Zielonej Górze buduje się równa drużyna. – Widać tu jakąś filozofię. Trener może liczyć na juniorów, Piotrek Protasiewicz też fajnie, Patryk Dudek czasami z problemami, ale nie obawiałbym się o jego formę. Martin Vaculik bardzo dobrze, a Lindbaecka trener fajnie buduje – wyliczył „Cegła”.

Siłę zielonogórzan sprawdzi teraz rywal zza miedzy. Moje Bermudy Stal Gorzów zameldują się w tę niedzielę, 12 lipca, przy W69. To zespół, który jako jedyny w tym sezonie nie poznał jeszcze smaku zwycięstwa i zamyka ligową tabelę. Tylko że, w ostatni piątek toczył u siebie wyrównany bój z gwiazdami Włókniarza. Gorzowianie prowadzili z częstochowianami 32:28 i nie dane było im tego spotkania dokończyć, ponieważ doszło do pożaru rozdzielni elektrycznej. We Wrocławiu przeciwko Falubazowi udanie jako „gość” pojechał Chris Holder, zaś w drużynie z Gorzowa na tej samej zasadzie z powodzeniem w przerwanym meczu poczynał sobie jego młodszy brat, Jack. – Każdy mecz to nowe rozdanie. Nie ma właściwie jazdy w turniejach i zawodnicy jadą od ligi do ligi. Jest jeszcze dużo niewiadomych. Wrocław w pierwszej kolejce wysoko wygrał z Lublinem, potem przegrał dwa ciężkie mecze a teraz przyjechał nisko oceniany przez bukmacherów Falubaz i zrobił remis – mówił Piotr Żyto.

Trener zielonogórzan liczy, że w niedzielnych derbach gospodarze dobrze będą czuli się na swoim torze. – Z Grudziądzem przeszkodziła nam troszkę pogoda, ale myślę, że teraz już idzie to wszystko w dobrym kierunku i tor będzie naszym atutem – dodał. Pierwszy wyścig derbowy przy Wrocławskiej o 19.15. Dostępne bilety rozeszły się w niespełna godzinę. Transmisja w nSport+.

(mk) - ŁZ