– Jestem dzieckiem aktorów lalkarzy, dlatego cieszę się, że w nowym skrzydle teatru znajdzie się scena lalkowa – mówi Robert Czechowski, dyrektor Lubuskiego Teatru.

– Lubuski Teatr poprosił Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o 560 tys. zł, dostał 200 tys. zł. Jest pan rozczarowany?

– Cieszą każde dodatkowe pieniądze, nawet tysiąc złotych. A 200 tysięcy zł to dla nas jak manna z nieba. Co roku składamy wnioski z prośbą o wsparcie do różnych instytucji na zakup brakującego sprzętu, przedmiotów etc. Przykładowo, w zeszłym roku „wywalczyliśmy” ok. 20 tys. zł z urzędu marszałkowskiego, wzbogaciliśmy się o nowoczesne maszyny do szycia, które zastąpiły te z lat sześćdziesiątych. Staramy się o sprzęt oświetleniowy, akustyczny. Kilka dni temu przyszła do nas radosna wiadomość. We wniosku o 560 tys. zł poprosiliśmy o pieniądze na wymianę wszystkich foteli na Scenie Kameralnej, stołów mikserskich, akustycznych i do oświetlenia, wykonanie pętli indukcyjnych dla widzów niedosłyszących. Staraliśmy się też o profesjonalny podjazd dla osób niepełnosprawnych, które z problemami dostają się na widownię Sceny Kameralnej. Same fotele kosztują około 300 tys. zł, dlatego musimy skorygować projekt i dostosować go do zdobytych 200 tys. złotych. Skupimy się na podjeździe, pętli dla niedosłyszących i wymianie stołów mikserskich dla oświetleniowców i akustyków. Zakupimy nowe oświetlenie ledowe na Scenę Kameralną. Krok po kroku upiększamy nasz teatr i dostosowujemy go do wymagań współczesnego widza.

– Z dobudową nowego skrzydła teatru idzie jak po grudzie?

– Na ogół nic nie przychodzi łatwo, szczególnie realizacja wartościowych idei. Ale w życiu trzeba mieć marzenia. Mamy konkretną wizję nowego obiektu. Po kilku latach ciężkiej pracy i dzięki życzliwości ludzi z różnych instytucji ponad podziałami politycznymi, najpierw przygotowaliśmy atrakcyjny, profesjonalny projekt i wizualizację obiektu, a potem zdobyliśmy ponad 12 mln zł na inwestycję. Pieniądze pochodzą z funduszy unijnych. Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego zabezpieczył środki na wkład własny, solidarnie dorzucił się Urząd Miasta Zielona Góra.

Ogłosiliśmy trzy przetargi. Okazało się niestety, że potencjalni wykonawcy złożyli oferty przekraczające nasze możliwości finansowe, opiewały na 20 i 25 mln zł.

I kolejnego przetargu nie będzie?

Wiemy, co się działo z remontami muzeum i filharmonii, gdzie dopiero po siódmym przetargu udało się zrealizować inwestycje. Wspólnie z Łukaszem Poryckim, wicemarszałkiem województwa lubuskiego i Krzysztofem Kaliszukiem, wiceprezydentem Zielonej Góry doszliśmy do wniosku, że spróbujemy projekt podzielić na etapy. Zachowamy 12 mln zł z funduszy unijnych, ale „utniemy” część budynku i postaramy się zrealizować pierwszy etap naszej idei.

– Brzmi niepokojąco.

– Po odcięciu mniejszej części budynku w kształcie litery “L”, o jedną trzecią obniżą się koszty wykonania projektu. Wygasiliśmy poprzednie pozwolenie na budowę, dokonaliśmy korekt projektu, zdobyliśmy niezbędne pozwolenia i czekamy na nowe pozwolenie na budowę. W ten sposób powstanie podstawowa część planowanego budynku z możliwością powrotu do pierwotnego pomysłu w późniejszym czasie. Od czegoś trzeba zacząć, żeby wieloletnie starania nie spoczęły jedynie w sferze planów!

Co zyskają zielonogórzanie?

–  Przepiękny, nowoczesny budynek z podwójną sceną lalkową i plenerową. Będzie usytuowany na zapleczu obecnego teatru, u stóp nowego Placu Teatralnego. Prostokątny trawnik, umiejscowiony wzdłuż dojazdu do teatru, wyznacza dokładne miejsce, na którym stanie nowy obiekt.

Scena lalkowa działała u nas od 1962 r., któryś z dyrektorów ją niepotrzebnie zlikwidował. Jestem dzieckiem aktorów lalkarzy i cieszę się, że powróci. Zielona Góra powinna mieć Teatr Lalek z prawdziwego zdarzenia, z autonomicznym repertuarem dla dzieci. Planujemy w każdym sezonie pięć, sześć premier dla najmłodszych widzów! Na scenie letniej będziemy prezentować widowiska plenerowe, koncerty…dla minimum 500 widzów. Działaniami artystycznymi ożywimy Plac Teatralny.

– Zatrudnicie dodatkowych aktorów?

– Nie ma takiej konieczności! Mamy w zespole zarówno aktorów dramatycznych, jak i lalkarzy. Musimy wykorzystać potencjał, którym dysponujemy. Dzięki Scenie Lalkowej uzyskamy możliwość konstruowania dwóch, niezależnych repertuarów, dla dzieci i młodzieży oraz dla dorosłych!

– Plac Teatralny spełni swoją rolę?

– Pamięta pan co tu wcześniej było? Plac Teatralny staje się jednym z najciekawszych miejsc w naszym mieście. W samym centrum Zielonej Góry można oddawać się relaksowi w cywilizowanym, nowoczesnym i bardzo przyjaznym miejscu z dużą ilością zieleni. Podczas ubiegłorocznego Festiwalu Teatrów Ulicznych i plenerowych MONTEVERDE, mieliśmy prawdziwe “oblężenie” zainteresowanych miejscem widzów. Plac staje się również atrakcją dla turystów.

– Dziękuję za rozmowę. 

   Rafał Krzymiński