Nie ma co udawać – jestem wściekły. Zanim premier Morawiecki zamknął cmentarze udało mi się dotrzeć na groby rodziców i teścia. Kiedy prawie o zmroku wychodziliśmy z nekropolii dziesiątki zielonogórzan dopiero tam maszerowały – pisze Tomasz Czyżniewski i prezentuje zdjęcia dawnego cmentarza w Zielonej Górze.

Zdjęcie profilowe Tomasza Czyżniewskiego, Obraz może zawierać: 1 osobaNie ma co udawać – jestem wściekły. Zanim premier Morawiecki zamknął cmentarze udało mi się dotrzeć na groby rodziców i teścia. Kiedy prawie o zmroku wychodziliśmy z nekropolii dziesiątki zielonogórzan dopiero tam maszerowały.

Jak można tuż przed 16.00 ogłaszać, że za 8 godzin zamykamy cmentarze? Nie można było tego zrobić wcześniej, żeby ludzie wiedzieli, handlowcy nie trzymali towaru (zwłaszcza kwiatów) a zarządzający komunikacją miejską mieli czas na powrót do starych rozkładów jazdy. Kompletny chaos.

My mieliśmy w planie odwiedzenie grobów w piątek. Z powodu deszczu przełożyliśmy wyprawę na sobotni poranek a po rewelacjach premiera jednak wróciliśmy do piątkowej wersji. Było niewiele czasu na zadumę.

Mój ojciec Henryk zmarł w 1966 r. Cmentarz przy ul. Wrocławskiej funkcjonował od 12 lat (pierwszy pochówek odbył się w 1954 r.). Grób znajdował się na samej górze cmentarza, na przedostatniej kwaterze pogrzebowej. Obok był płot kończący cmentarz. Nekropolia była wtedy bardziej zalesiona, bo biegnącą nieopodal główną drogę od kwater oddzielały kilkumetrowe pasy drzew. Później je wycięto robiąc miejsce na kolejne groby. Jeszcze na początku lat 70. zwłoki wystawiano w drewnianym domu przedpogrzebowym a biuro cmentarza mieściło się w starym autobusie przerobionym na barak. Dopiero w 1974 r. powstał murowany dom przedpogrzebowy z kaplicą. Stoi do dzisiaj.
Na cmentarzu królowały nagrobki z lastryko. A tuż obok kwater dziecięcych stał samotny krzyż, wokół którego zielonogórzanie zapalali świeczki. Tak wspominano zmarłych pogrzebanych na innych nekropoliach. Wieczorem, 1 listopada, ziemia dosłownie płonęła od rozpuszczonych świeczek i zniczów. Dzisiaj znicze w tej intencji ustawiamy pod wielkim, stalowym krzyżem.

Największa zmiana nastąpiła w 1983 r. Wtedy przystąpiono do budowy tzw. nowej części cmentarza od strony Raculi. Stara część zajmowała ok. 11 ha powierzchni, na nową przeznaczono kolejnych 12 ha lasów sosnowych. To wtedy powstały tarasy zabezpieczone przez mury oporowe z bloczków betonowych. Natomiast w 2006 r. uruchomiono nowy cmentarz po drugiej stronie ul. Wrocławskiej.
#DawnaZielonaGóra #Wrocławska

Fot. Bronisław Bugiel – zdjęcia z lat 1979-80

Przypominam, że w moich tekstach o dawnej Zielonej Górze, wykorzystuję również Wasze wspomnienia. Dopisanie uwag i wspomnień traktuję jako zgodę na publikację. W ten sposób razem możemy ciekawiej opowiadać o naszym mieście

 

 

facebook Tomasz Czyżniewski