Maj 2018 roku – wtedy po raz ostatni Zastal Enea BC Zielona Góra pokonał Polski Cukier Toruń. Występujący pod nową nazwą zielonogórzanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali w Energa Basket Lidze.

W poprzednim sezonie się nie udało, we wcześniejszym też nie. Zielonogórzanie Gród Kopernika zdobyli ostatni raz w rozgrywkach 2017/2018. A i tak było to zwycięstwo na otarcie łez, bo w rywalizacji o brąz i wysokiej porażce u siebie, w rewanżu biało-zieloni wygrali w Toruniu 87:83, kończąc tamten sezon poza podium. Stare dzieje. Teraz już jako Zastal Enea BC zielonogórzanie jechali do Torunia jako zdecydowany faworyt. Gospodarze dopiero zaczynają łapać właściwy rytm. 1 października – po pięciu porażkach – wydarli zwycięstwo w derbach nad Eneą Astorią Bydgoszcz, w środę nieoczekiwanie pozbawili miana niepokonanych zespół Žana Tabaka, wygrywając 94:88. – Nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Toruń od pierwszej minuty chciał bardziej od nas. Zagrali z wielką chęcią odniesienia wygranej – ocenił po meczu trener zielonogórzan.

W zespole Stelmetu, wróć! Zastalu (często mylili się także komentatorzy – dop. mk) zadebiutował Łotysz Rolands Freimanis. Nowy nabytek zagrał ponad 13 minut. Rzucił 5 punktów, zanotował też 3 zbiórki i 2 asysty. Najwięcej punktów dla zielonogórzan zdobyli Blake Reynolds i Geoffrey Groselle – odpowiednio 22 i 21. W drużynie miejscowych klasą dla siebie był kolejny raz Damian Kulig – 23 pkt., ale ważne rzuty z dystansu trafił też m.in. Bartosz Diduszko.

Teraz przed Stelmetem dwa mecze w Rosji w lidze VTB. W sobotę z Niżnym Nowogrodem (16.00) i we wtorek z Parmą Perm (16.30).

(mk) - ŁZ