Ustawowego zakazania politycznych transferów chce partia, która….na nich została zbudowana!  Miałem niezły ubaw kiedy z ust Borysa Budka usłyszałem, że PO chce wnieść projekt ustawy o zakazie „politycznych transferów” czyli jeśli zostałeś wybrany z listy danego ugrupowania a  zdecydujesz się je zmienić to tracisz mandat.

Moje rozbawienie spowodowane było tym, że przecież partia lemingów została zbudowana na politycznych transferach. Z trójki jej założycieli: Tuska, Płażyńskiego i Olechowskiego dwaj pierwsi to przecież „uciekinierzy”. Tusk z Unii Wolności a Płażyński z AWS. Jako uciekinierzy chętnie przytulali innych uciekinierów, że wspomnę tylko Borowskiego, Napieralskiego, Nowacką. Był bowiem czas, kiedy ludzie chętnie uciekali do PO. Teraz mamy tendencję odwrotną. Transfer Muchy do Hołowni przeciera szlak i wielka musi być panika w klubie parlamentarnym PO skoro liderzy zapowiadają taką ustawę. W dodatku ustawę, która jest chyba niespotykana w świecie. W każdym razie nie słyszałem o takich rozwiązaniach w rozwiniętych demokracjach.

Transfery były zawsze. Wszak sport i polityka nimi żyją. W sporcie czas okienka transferowego rozgrzewa kibiców nie mniej niż sezon gier. W polityce transfery zdarzają się nie często  ale też do rzadkości nie należą i próba ich zablokowania przez ustawowe zakazy jest, moim zdaniem, wyrazem desperacji.

PO nie może minionych dni zaliczyć do udanych. Ogłoszenie koalicji 276 bez rozmowy o tym z przyszłymi koalicjantem jest albo wyrazem politycznego przedszkola albo wielką ściemą, która ma pozwolić uruchomić przekaz – no przecież chcieliśmy koalicji ale się nie udało i to nie przez nas ale przez „nich” znów rządzi PiS czyli już trwają przygotowania do usprawiedliwienia następnej porażki.

Nie mogą zaliczać do udanych, bo znów przesunęli termin ogłoszenia deklaracji programowej. To znaczy, że niezgodność poglądów wewnątrz jest duża. W piątek i sobotę okazało się, że kością niezgody są co najmniej dwie kwestie- religia w szkołach i aborcja. Nagle ujawnili się w szeregach Platformy zwolennicy rozwiązania wprowadzonego przez Trybunał magister Przyłębskiej i przekaz o liberalnej partii zaczyna się sypać.

Równie zabawnie jest w obozie Zjednoczonej Prawicy, Choć wzajemne wyrzucanie się Bielana i Gowina traktuję raczej w kategoriach politycznego folkloru. No chyba, że Gowin weźmie sobie do serca list Giertycha i zachce przeskoczyć do Budki. Ale co wtedy z pomysłem o zakazie transferów?

PiS może natomiast zaliczyć tydzień do udanych. Z moich obserwacji wynika bowiem, że nawet część przeciwników Kaczyńskiego i spółki uwierzyła, że pomysł podatku od reklam jest zamysłem tylko finansowym i jak ryba haczyk z tłustym robakiem łyknęli argument o tym, iż cel PiS jest fiskalny a nie polityczny, podzielając „oburzenie” na to, iż zagraniczni właściciele Onetu i TVN płacą minimalne podatki.

Transfer zysków za granicę jest oczywiście wielkim problemem dla naszego kraju ale dotyczy to nie tylko mediów ale i Coca-Coli, i fabryk Opla, i Facebooka wielu, wielu innych. Kolejne rządy nie mają pomysłu na rozwiązanie tego dylematu (zresztą europejskie też nie) ale rząd PiS nie waha się wmawiać ludziom, że przecież chodzi „tylko” o podatki. To, ze wielu przeciwników PiS łyknęło tą argumentację świadczy o tym, że opozycja tak naprawdę nie zrobiła jednej rzeczy: nie pokazała Polakom jak podobne mechanizmy zadziałały na Węgrzech. Dużo się mówi o naśladowaniu przez Kaczyńskiego Orbana ale mało w tym konkretów i przykładów, które dotarły by do ludzi, którzy nie czytają „Wybiórczej” czy „Polityki” czy Newsweeka” czyli tak naprawdę większości Polaków.

I tu wracamy na lubuskie podwórko.  GDDKiA podała, iż nie będzie budowana obwodnica Kargowej ale będzie obwodnica Żodynia. Każdy kto jeździ drogą Zielona Góra- Wolsztyn wie, że na tym odcinku akurat Żodyń jest najmniejszym problemem dla kierowców a obwodnica Kargowej potrzebna jest natychmiast. Ale – jak widać – nie o racjonalność tu chodzi….

Na tym przykładzie można ilustrować odwieczny spór jakiego kolejna odsłona rozegrała się  w mediach społecznościowych, tym razem  między prezydentem Kaliszukiem a byłym prezydentem Nowej Soli Tyszkiewiczem. Otóż senator Tyszkiewicz był współautorem wniosku w Senacie, który wpisywał Kargową do budżetu państwa, wniosku, o którym już w momencie składania wiadomo, iż był redagowany pod publiczkę i w Sejmie szans nie ma. To jednak pozwoliło senatorowi grzmieć w mediach społecznościowych na lubuskich parlamentarzystów PiS. Z kolei Kaliszuk Fecebooka ani Instagrama nie ma ale wyznaje politykę rozmawiania z każdą władzą jeśli to może przynieść coś mieszkańcom. Powiedział to publicznie i spotkał się ze świętym oburzeniem Tyszkiewicza, „Gazety Wybiórczej” i wielu internautów, którzy żadnej decyzji podejmować nie muszą. Ale….Tyszkiewicz obwodnicy Kargowej nie wprowadził do budżetu a Kaliszuk obwodnicę Zielonej Góry buduje.

To jest właśnie ten odwieczny i nigdy nie rozstrzygnięty dylemat. Czy polityka ma być skuteczna czy górnolotna? W nauce ochrzczono go „dylematem terrorysty”. Czy należy negocjować z terrorystą? USA, Rosja  i Izrael hołdują zasadzie – nie negocjujemy. Anglie, Francja i Niemcy oficjalnie też nie, ale co rusz okazuje się, ze jednak negocjują. Pierwsi często przyczyniają się do śmierci zakładników a nawet swoich antyterrorystów, drudzy raczej wykupują swoich obywateli czym narażają się na zarzut, iż onieśmielają tym samym bandytów. To samo dotyczy w tej chwili polskiej polityki – czy negocjować z rządzącymi mimo, iż mamy o nich określone zdanie, czy pięknie gadać na konferencjach i budzić się z ręką w nocniku? Bo rządzący nie mają już żadnych zahamowań. Pisowskie Podkarpacie z Funduszu Rozwoju Inicjatyw Lokalnych dostało 100 milionów złotych, platformerska Wielkopolska zero, słownie zero złotych.

Gdyby mnie przyszło rozstrzygać ten dylemat nie wiem jak bym go rozwiązał. Sercem bliżej jest mi w tej sytuacji do Tyszkiewicza, rozumem do Kaliszuka. Na szczęście nie ja podejmuję decyzje… Jedyne co jednak wydaje mi się pewne – lemingi z PO PiS-owi ciągle się przeciwstawić nie potrafią  a fakt, iż w ostatnich sondażach pięknie  gadający, ultrakatolicki Hołownia przeskoczył lemingów dobrze nie wróży ani im ani nam- zwolennikom  demokracji na wzór republikański.

Andrzej Brachmański