W 1938 r. Niemcy przebudowali starą halę fabryczną, tworząc w niej salę widowiskową na 2.200 osób. Po wojnie Polacy natychmiast ją zagospodarowali, nazywając obiekt Halą Ludową. Działało w niej kino Włókniarz, później Estrada.

– Czyżniewski! W Hali Ludowej tańczyłam kiedyś z szarfami. Ty pewnie będziesz opowiadał o operetce, którą oglądałeś w Hali Ludowej – moja żona, chyba jako jedyna, dobrze pamięta wszystkie rodzinne opowieści. Pamięta również o patelni, tym razem umytej…

Rzeczywiście, tylko raz w życiu byłem na operetce w Hali Ludowej. Jako mały chłopiec. Wiele z niej nie zapamiętałem. Oprócz jednej dramatycznej sceny. Podczas przedstawienia jeden z tancerzy spadł ze sceny i wylądował w kanale dla orkiestry. Ta nie przerwała gry, jedynie dyrygent pilnie obserwował, jak tancerz wygrzebuje się spod bębna, w który uderzył.

Wrocławska fot. Zbigniew Rajche

Kiedy poruszyłem wątek Hali Ludowej na Facebooku, około 100 osób dopisało swoje wspomnienia.

– Z sentymentem wspominam Halę Ludową – napisał Wiesław Grobel. – Tam byłem na pierwszym filmie, nie bajce. Pamiętam – to był film „Dwaj z Teksasu”. A i mecze bokserskie Gwardii przyciągały tłumy.

– Córka bawiła się tam pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a ja zabieram żonkę na Sylwestra do Pani Małgorzaty Potockiej, która w latach siedemdziesiątych gościła na deskach Estrady- Hali Ludowej – dodał Marek Hołownia.

– A ja miałam tam bal maturalny w roku 1967 – wspominała Ewa Pelińska.

– W Estradzie, w 1973 roku, odbyła się pierwsza inauguracja roku akademickiego WSP – dodała Krystyna Magdziarek.

– Moja studniówka w 1996, cóż to za wspomnienia… – wspominała Wiesia Wiesia.

Jola Nowicka: – Moje miłe wspomnienie – koncert Czesława Niemena z zespołem Niebiesko-Czarni. Na koncercie byłam z tatą.

Alicja Kubiak: – Ja tam występowałam z chórem szkolnym. I zdobyłyśmy czwarte miejsce. Coś koło 1972 lub 1973 roku!

Fot. Bronisław Bugiel

Tomasz Furtak: – Wiele, wiele koncertów, Bijelo Dugme, mój pierwszy koncert w Hali, Lokomotiv GT, Czesław Niemen, operetki, przeglądy filmowe, kino, Muzyka Młodej Generacji (Krzak, Cytrus, Maanam, Perfect, TSA), koncerty kameralne w holu.

Danuta Kuleszyńska: – Bywałam. Na koncertach i balach, choćby mistrzów sportu. A nawet zaśpiewałam na tzw. Giełdzie Piosenki. Sentyment. Szkoda że Estradę zrównano z ziemią.

MargoMar: – Galowe stroje na przeglądach szkolnych chórów i innych zespołów. Operetka „Zemsta nietoperza”, Helena Vondračkova, Ewa Demarczyk. I seanse kina Włókniarz. Fajnie tam było…

Hala Ludowa. Włókniarz. Estrada. Niezły galimatias z tymi nazwami.

Sala pierwszy wielki test zdała w 1946 r. W mieście miał występować wielki aktor Ludwik Solski. Wizytę opisał Mieczysław Turski w „Takie to były czasy”.

Razem zajrzeli do teatru i do hali „Polskiej Wełny” (późniejszej Hali Ludowej). Mistrz podobno stwierdził: – Ta ujeżdżalnia nadaje się w sam raz na organizowanie zawodów bokserskich, bo sędziowie nie będą słyszeć ryku kibiców, a kibice werdyktów sędziów.

– Z uwagi na znaczną ilość miejsc odpowiadała mu ona bardziej od teatralnej, lecz, niestety, warunki akustyczne okazały się fatalne – wspominał M. Turski.

Z akustyką chyba nie było tak źle, skoro dwa lata później (marzec 1948 r.) kilkaset osób kupiło bilety na… pokazowy proces polityczny, który trwał trzy dni. Na scenie w roli oskarżonych m.in. wystąpili: starosta Jan Klementowski i wicestarosta Roman Mazurkiewicz, których komuniści chcieli się pozbyć z urzędu. Zarzucano im m.in. branie łapówek za nadawanie polskiego obywatelstwa Niemcom mieszkającym w Zielonej Górze. Skazano ich na kilka lat więzienia. Później areszt zamieniono na dozór MO. Dzisiaj, obydwaj panowie są patronami ronda i ulicy.

Sala o płaskiej betonowej podłodze z wielkimi oknami nadawała się raczej na zabawy niż na wydarzenia kulturalne. Na przełomie 1958/59 roku przebudowano główną salę widowiskową – zbudowano specjalną konstrukcję i sala otrzymała odpowiedni spadek, dzięki czemu znacznie poprawiła się widoczność. Przy okazji zamurowano okna, na zewnątrz dobudowano schody do drzwi. W holu powstało kino na 300 miejsc, a ponieważ za miedzą funkcjonowała Polska Wełna, przybytek X muzy nazwano kinem Włókniarz. Dalej było to miejsce walk bokserskich – tutaj, w lipcu 1961 r., zmierzyli się pięściarze miejscowej Gwardii z zawodnikami Dynamo Frankfurt. Nasi wygrali 15:5.

Przebudowa wystarczyła na kilka lat. 28 listopada 1961 r. w „Gazecie Zielonogórskiej” ukazał się artykuł pt. „Ostatnie dni kina WŁÓKNIARZ”. – Zgodnie z porozumieniem Prezydium MRN i Wojewódzkiego Zarządu Kin w sali kinowej „Włókniarza” i przyległych do niej pomieszczeniach powstanie kawiarnia, sala rozrywkowa, czytelnia, palarnia itp. – donosiła gazeta. Powód zmian? Za małe zaplecze – uczestnicy koncertów musieli wychodzić na zewnątrz budynku, by zapalić i załatwić inne potrzeby.

Fot. Bronisław Bugiel

Tekst chyba nie wzbudził entuzjazmu kinomanów, bo trzy dni później „GZ” poinformowała czytelników, że likwidacja dotychczasowego Włókniarza nie oznacza ograniczenia oglądania filmów. Sala widowiskowa miała być tak zorganizowana, by można było w niej oglądać filmy. I tak się stało. Prace rozpoczęto w 1963 r. Zielonogórzanie z zaciekawieniem mogli obserwować, jak powstaje przeszklone główne wejście z wielkim holem, szatnią i kawiarnią. Roboty nie wyłączyły całkowicie prowadzenia działalności artystycznej. W końcu Hala Ludowa była gotowa na 1 maja 1964 r. Kino ruszyło pełną parą. Trzeba było lepiej zorganizować występy, dlatego połączono w jedną firmę dwa przedsiębiorstwa – Lubuską Agencję Imprez Artystycznych i Miejskie Przedsiębiorstwo Organizacji Rozrywki i Wypoczynku. 1 stycznia 1965 r. powstało Przedsiębiorstwo Państwowe Estrada Ziemi Lubuskiej, które przez kilkadziesiąt lat zarządzało obiektem.

Estrada funkcjonowała do końca lat 90. XX wieku. Wtedy ją sprzedano z zastrzeżeniem, że nadal ma to być obiekt kulturalny. Nic z tego nie wyszło. W 2011 r. niszczejący budynek spłonął. Ruina straszyła jeszcze przez wiele lat.

Tomasz Czyżniewski

Codziennie nowe opowieści i zdjęcia.

Fb.com/czyzniewski.tomasz