Ładna pogoda sprzyja podróżom na obrzeża naszego miasta. Ja wybrałem się do Zatonia. Trwają tu prace przy rewitalizacji jednego z najcenniejszych założeń parkowych w regionie. To miejsce zmieniło się diametralnie. Park powstał w XIX wieku, ja szukałem… starożytnych Rzymian.

– Czyżniewski! Zobacz jak pięknie kwitnie czosnek niedźwiedzi – ledwo wysiedliśmy z samochodu na budowanym parkingu, a moja żona już wpadła w zachwyt nad wielkimi połaciami czosnku. Roślinka niesamowicie pachnie. Pamiętajcie jednak, nie zrywa się jej, bo jest pod ochroną! Także czosnek z Zatonia nie trafi na patelnię Czyżniewskich! Uff… Nie grozi mi mycie.

Park wygląda zupełnie inaczej niż rok, dwa lata temu. Trwają tu prace mające przywrócić mu świetność. Są już odsłonięte łąki, staw wypełniony wodą, dobrze widoczna wyspa Marii z pamiątkowym kamieniem. Pomalowane na biało mostki. Z daleka widać ruiny pałacu księżnej Doroty de Talleyrand-Perigord.

fot. Tomasz Czyżniewski ŁZ-Teren wokół pałacu to wciąż plac budowy
fot. Tomasz Czyżniewski – ŁZ Teren wokół pałacu to wciąż plac budowy

Park ma 50 hektarów powierzchni. 32 hektary zaprojektował Josef Peter Lenne – królewski ogrodnik z Berlina. Stworzył świetne miejsce do spacerowania. Ja jednak postanowiłem poszukać tutaj śladów starożytnych Rzymian.

– Życzę powodzenia. Tylko nie pchaj się do każdej dziury – moja żona pomaszerowała w kierunku wzgórza na skraju polany, gdzie stanie altana. Ja poszedłem szukać sarkofagu z II-III wieku naszej ery. Rzymskiego.

– Jeszcze nie jest gotowy. Pracuję nad nim – śmieje się Tomasz Filar, konserwator zabytków, który przywraca świetność pałacowej oranżerii. Jej wystrój nawiązuje do rzymskich pomieszczeń w Pompejach. Motyw chętnie wykorzystywano w XIX-wiecznych Niemczech. Ta moda dotarła również do Zatonia. Co prawda oranżerię zbudowała księżna, ale antyczny wygląd nadał jej książę Alexander, syn Doroty.

fot. Tomasz Czyżniewski ŁZ - W parku wycięto wiele zbędnych krzewów i drzew, tworząc piękne osie widokowe
fot. Tomasz Czyżniewski ŁZ – W parku wycięto wiele zbędnych krzewów i drzew, tworząc piękne osie widokowe

Właśnie trwają ostatnie rozmowy nad kolorystyką ścian i detali. Całość wnętrza powinna być gotowa w połowie maja.

– Dla mnie te pilastry wpadają w zbyt ciemną żółć – komentuje Ewa Lukas-Janowska, przed laty wojewódzka konserwator zabytków. To ona jako pierwsza, w 1972 r. napisała opracowania dotyczące pałacu i parku a jej mąż obfotografował m.in. oranżerię. To na podstawie tych zdjęć teraz jest możliwa rekonstrukcja obiektu.

Tuż obok oranżerii ma stanąć replika rzymskiego sarkofagu, który przed wojną znajdował się w parku. – 50 metrów dalej, koło skrętu do leśniczówki – pokazuje Jarosław Skorulski, szef Stowarzyszenia Nasze Zatonie, motor napędowy odnowy pałacu i parku. Prezentuje zdjęcie sarkofagu zrobione w latach 30. XX wieku przez barona Rudolfa von Falkenhausera.

– Otrzymałem je w 2011 r. od Gabriele Peitz von Rosenberg, córki kuzynki ostatniej właścicielki pałacu (matka ostatniej właścicielki była z domu Rosenberg) – opowiada. – Sarkofag służył jako gazon na kwiaty, ale prawdopodobnie dopiero w XX wieku. Brak informacji, kto go sprowadził z Włoch. Należy przyjąć, że to zasługa księcia Alexandra, wielkiego miłośnika sztuki Italii, który dzielił swój czas między Zatonie a Florencję.

Ze zbiorów Jarosława Skorulskiego Zdjęcie z lat 30. XX wieku przedstawiające rzymski sarkofag z Zatonia

Ze zbiorów Jarosława Skorulskiego
Zdjęcie z lat 30. XX wieku przedstawiające rzymski sarkofag z Zatonia

To niesamowita historia. Sarkofag wykuty w marmurze po wojnie zniknął z Zatonia. Podobno przez wiele lat stał w parku w Nowej Soli, nieopodal fabryki nici. Częściowo wkopany w ziemię i regularnie pobielany służył za… donicę na kwiaty. Prawdopodobnie w latach 80. przeniesiono go na ogródki działkowe. Później zniknął. Jesienią 1988 r. znajdował się w Kowarach. Wtedy jego właściciel sprzedał zabytek Muzeum Narodowemu w Warszawie. Jest eksponatem w Galerii Sztuki Starożytnej. Nie było mowy o powrocie do Zatonia.

– Muzeum wyraziło zgodę, byśmy wykonali replikę sarkofagu. Jest ona nieznacznie mniejsza od oryginału, o 5 proc. Zeskanowaliśmy oryginał w technologii 3D i teraz go wiernie odtwarzam, kując metodą punktową – opowiada T. Filar, odsłaniając dwie wielkie płyty z piaskowca. To boczne ściany sarkofagu. Oryginał jest wykuty z jednego bloku marmuru. Zatońska rekonstrukcja powstaje z płyt piaskowca, które zostaną nałożone na postawiony już cokół z pustaków. Dekoracja jest dokładnie odtworzona.

– Z boku mamy dwa gryfy, natomiast na przedniej płycie będzie na środku falisty ornament. Po jego bokach stoją dwie postaci – mężczyzna i kobieta. Prawdopodobnie małżeństwo – wyjaśnia T. Filar.

Kobieta i mężczyzna nie mają twarzy, ich głowy nie są dokończone, może chodzić o zmarłych. W centrum fasady znajduje się medalion, przedstawiający mężczyznę z laską. Zdaniem J. Żelazowskiego i T. Mikuckiego , którzy opisali sarkofag, jest to postać dobrego pasterza patrzącego w dal.

Innego zdania jest J. Skorulski. Sarkofag jest za stary na elementy chrześcijańskie. Medalion przedstawia Orfeusza. – Orfeusz w odróżnieniu od dobrego pasterza był symbolem miłości silniejszej niż śmierć i pojawiał się w sztuce nagrobnej, zarówno w czasach przedchrześcijańskich, jak i chrześcijańskich – tłumaczy.

Kiedy sarkofag będzie gotowy? – Kończę już rzeźbienie. Sarkofag powinien być gotowy w pierwszej dekadzie maja – odpowiada T. Filar.

Ze zbiorów Jarosława Skorulskiego -Gryf z bocznej ściany sarkofagu
Ze zbiorów Jarosława Skorulskiego -Gryf z bocznej ściany sarkofagu
Tomasz Czyżniewski
codziennie nowe opowieści i zdjęcia
Fb.com/czyzniewski.tomasz