Ania Orłowska choruje na rdzeniowy zanik mięśni. W Zielonej Górze trwa zbiórka pieniędzy dla małej chynowianki. –  Proszę, bądźmy solidarni, wpłacajmy pieniążki na leczenie Ani – apeluje Grzegorz Hryniewicz, szef Stowarzyszenia Warto Jest Pomagać, który zaśpiewał w teledysku dla dziewczynki. Zobaczcie teledysk!

Do pomocy dla dziewczynki włączył się Zielonogórski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Prezes Zofia Banaszak wie, że Grzegorz potrafi śpiewać i postanowiła, że da mu się wykazać w słusznej sprawie. – Grzesiu złożył walentynkowe życzenia naszym licznym studentom, babciom i dziadkom i pięknie zaśpiewał – chwali Z. Banaszak. – Mieliśmy na sali wyjątkową, romantyczną scenografię – śmieje się. – Wszyscy mamy wspólny cel, aby Ania wyzdrowiała. Każda złotówka się liczy, pomóżmy.

G. Hryniewicz w teledysku dla Ani wykonał nastrojową piosenkę Mietka Szcześniaka „Zaczekam”.

   Dobro powraca

– Wspólnie z ZUTW złożyliśmy studentom życzenia, bardzo cieszy mnie ta inicjatywa– przekonuje Grzegorz Hryniewicz, szef Stowarzyszenia Warto Jest Pomagać. –  Połączyliśmy to z akcją Serce dla Ani. Dziewczynka bardzo potrzebuje naszej pomocy. Bardzo proszę o wpłacanie pieniążków na jej leczenie. Pamiętajmy, dobro powraca – podkreśla.

Aby ocalić życie Ani potrzebne jest 9,5 mln zł. Dzięki terapii genowej Ania będzie mogła samodzielnie oddychać. Nie mamy jednak dużo czasu – aby terapia mogła być przeprowadzona Ania nie może przekroczyć wagi 13,5 kg, a najlepsze rezultaty są możliwe do osiągnięcia, do 6 miesiąca życia dziewczynki.

Ania jest obecnie poddawana intensywnej rehabilitacji i leczeniu, jej rodzice robią wszystko co możliwe, żeby nie dostała odleżyn i przykurczy mięśni. Dziewczynka uczęszcza na rehabilitację oddechową. Aby płuca się prawidłowo rozwijały, rodzice chcą jak najdłużej przeciągnąć konieczność zastosowania respiratora. Kilka razy dziennie u Ani wymuszany jest kaszel za pomocą asystenta kaszlu by oczyszczać płuca, do tego ssakiem odśluzowywane są jej górne drogi oddechowe. Cały ten proces zajmuje dziennie kilka godzin. Niezbędne jest ciągłe monitorowanie jej saturacji i tętna.

fot. Igor Skrzyczewski UM

Trwa walka z czasem

Michał Orłowski, tata Ani mówi, że córeczka przeszła zapalenie płuc. Bierze teraz antybiotyki i przechodzi intensywną rehabilitację. –  Z całego serca dziękujemy za pomoc wszystkim Lubuszanom – mówi wdzięczny pan Michał. – W Zielonej Górze trwa challenge (wyzwanie – red.), każdy chce zdobyć pieniądze dla Ani. Terapia genowa kosztuje 9,5 mln, my mamy 3,2 mln. Ta kwota urosła, dzięki darowiźnie od Państwa Łączyńskich, którzy na leczenie swojego dziecka dostali dofinansowanie, dlatego przekazali nam sporą sumę. Chcemy, aby nasza córeczka była sprawna i samodzielna, choroba z każdym dniem czyni spustoszenie w jej organizmie – wyjaśnia. – Walczymy z czasem, aby terapia genowa była skuteczna, Ania nie może ważyć więcej niż 13,5 kilograma. Podczas walentynek pokażmy Serce dla Ani – apeluje.

Ani możemy pomóc na stronie:

https://www.wartojestpomagac.pl/podopieczny/ania-orlowska

(rk)-WZG