Epidemia koronawirusa nie odpuszcza. W zeszłym tygodniu odnotowaliśmy rekordowy dzienny przyrost zachorowań (658). W związku z tym rząd zastanawia się nad przywróceniem części obostrzeń. Tym razem miałyby charakter regionalny. Dla przykładu, jeśli w jakimś województwie będzie dużo zakażeń, uczniowie mogą nie wrócić do szkół.

Dzisiaj rano w radiowej Jedynce, minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że rząd Mateusza Morawieckiego da zielone światło dla regionalizacji. Tak aby szkoły w powiatach mogły reagować inaczej, biorąc pod uwagę stan epidemiczny. Dopuszczalna byłaby mieszana edukacja zdalna i w klasach, a dla niektórych uczniów tylko zdalna. – To już zależy od lokalnych możliwości danej szkoły – podkreślił Ł. Szumowski.

Wygląda na to, że 1 września uczniowie wrócą do szkół, ale nie w całym kraju. W regionach, które będą dobrze radziły sobie z koronawirusem, szkoły zostaną prawdopodobnie otwarte na normalnych zasadach. Dyrektorzy placówek będą musieli jednak wprowadzić środki bezpieczeństwa np. płyny do dezynfekcji rąk i zapewnić większą odległość między uczniami w trakcie lekcji. Regiony, w których będzie więcej przypadków koronawirusa, same zdecydują, czy szkoły mają być otwarte.

– W tej chwili przygotowujemy już pakiet też zmian legislacyjnych po to, aby w rozporządzeniach poszczególnych, być może w ustawach również dokonać kilku korekt, które umożliwiają regionalizację obostrzeń na wielu poziomach. – mówił rzecznik rządu Piotr Müller w TVN24. – To znaczy z jednej strony regionalizację obostrzeń, czyli np. liczby osób, która przebywa w restauracji, w sklepie oraz poszczególnych sankcji w tym zakresie, ale również chociażby regionalizację funkcjonowania szkół, bo też to jest wariant, który jest brany pod uwagę i musimy mieć podstawy prawne do tego, żeby taki wariant przyjąć

(opr. rk)- WZG