Zapytał mnie znajomy:Co Ty tak walisz w Platformę? Wszak jesteś antypisowcem. – Prawda, rzekłem. O PiSie mam zdanie fatalne, ale ile można pisać o dyktaturze, choć łagodnej, o zabiciu polskiej demokracji, o przygotowaniach do największego narodowego dramatu pierwszej połowy XXI wieku, jakim będzie wyprowadzenie nas z Unii, o sędzim Radziku, o którym w KrośnieOdrzańskim nieciekawe opowieści krążą, czy o lawendowej mafii w kościele? To wszystko, oczywista oczywistość. Ileż można powtarzać, to co wiedzą już wszyscy inteligentni ludzie? Ale to tałatajstwo nie wzięło się znikąd. Ktoś je wyhodował, dał przyzwolenie, wskazał drogę.

Moja nieulubiona Gazeta Wyborcza, często lubi stawiać tezę, że to Kaczyński (lub PiS) podzielił Polaków. Ejże? Na pewno? A kto napisał, że ludziom SLD mniej wolno? Kto uznał, że jedni mogą więcej, a drudzy mniej w zależności od życiorysu? Mazowiecki formalnie ogłosił „grubą kreskę”, a potem się zaczęło. Miałeś „właściwy” życiorys – szedłeś w górę. Miałeś „niewłaściwy zwalniano Cię z pracy, nie za to, że byłeś głupi, lecz za to, że byłeś „gorszego sortu” (choć wtedy jeszcze nie znano tego określenia). A kto dał przyzwolenie by najgorszy prezydent w dziejach RP znalazł najbardziej godne miejsce pochówku? A kto „dyplomatycznie” nie przyszedł na głosowanie, gdy trzeba było postawić Ziobrę przed Trybunałem Stanu? Sama platformerska premier i jej akolici (a do tego kilku g*upków z SLD, wśród nich lubuski poseł Wontor). Dzięki temu Ziobro mógł zniszczyć demokratyczny system prawny w Polsce. A kto pierwszy zaczął ograniczać prawa kobiet do decydowania o własnym ciele? PiS czy opanowany przez platformersów Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem dzisiejszej wyroczni konstytucyjnej PO prof. Zolla? A kto jak nie kolejny autorytet prawny PO – prof. Rzepliński, jako prezes TK,otworzył drzwi dla klauzuli sumienia dla lekarzy, by mogli bezkarnie odmawiać zabiegów aborcyjnych, nawet jeśli te były zgodne z prawem, a ich niewykonanie groziło życiu lub zdrowiukobiety? (za co zresztą dostał od Watykanu jedno z najwyższych odznaczeń kościelnych). A kto pierwszy zaczął grzebać przy emeryturach służb mundurowych, dzieląc funkcjonariuszy na tych właściwych i o „nieprawym pochodzeniu”? A kto odgrzebał „żołnierzy wyklętych”, ustanowił ich święto i sprawił, że są dziś ważniejsi niż żołnierze AK?

 Przecież to wszystko działo się za Tuska. Gdy był wiceprzewodniczącym UW, a potem przewodniczącym PO. Powiedzenie, iż wiele rzeczy, które dziś się dzieje w Polsce to  „wina Tuska”, wcale nie jest takie bezpodstawne. Dlatego wkur*** mnie strojenie się PO w piórka prawdziwych obrońców demokracji, jedynych zwolenników tolerancji, „najprawdziwszych Europejczyków”. To ciągle partia, której większość działaczy ma poglądy konserwatywne, słowo biskupa i proboszcza dla nich ważne, tak samo jak dla pisowców (inna sprawa, że proboszczowie ostatnio wolą zwracać się do tych drugich mając platformersów za lemingów).To jedyne zresztą w czym się z kościołkowymi zgadzam. Bajanie o otwartej światopoglądowej partii jest po prostu….bajaniem. To partia liberałów gospodarczych, która ciągle ma Balcerowicza za guru ekonomicznego (choć go ostatnio schowała), mimo, iż liberalizm gospodarczy jest już na Zachodzie passe i dziś mówi się o społecznie odpowiedzialnej gospodarce, co o dziwo nawet w ostoi liberalizmu – Stanach Zjednoczonych Ameryki jest przedmiotem dyskusji. Jednak jedno udaje się PO niezmiennie od lat – udawanie, że jest inna, niż w rzeczywistości i przyklejanie się do popularnych tez. Przecież KOD upadł, nie dlatego, że Mateusz Kijowski okazał się postacią wątpliwą moralnie, lecz dlatego, że PO udało się najpierw zawłaszczyć ten ruch, a potem…skutecznie go wygasić. Czy PO ma prawo przyklejać się (jako partia) do Strajku Kobiet? Moim zdaniem ze swoimi konserwatywnymi poglądami – nie! A jednak się przykleja! I to skutecznie. Moim zdaniem, nawet PIS-owcy nie są takimi hipokrytami jak lemingi.

 Do tego nasi zielonogórscy platformersi robią rzeczy, które moim zdaniem nie przystoją politykom mieniącym się europejskimi demokratami. Notoryczne mijanie się z prawdą, chronienie kłamców, niemal dyktatorski kult jednostki….

 Prezydent Kubicki powiedział mi ostatnio: – Bo Ty chciałbyś uprawiać politykę, jak za dawnych czasów – elegancko, wieść dyskurs intelektualny spierając się publicznie i merytorycznie, a potem spotykać się przy jednym stole i wspólnie pić kawę. Zapomnij, tak się już nie da…

 Jak to się nie da, panie prezydencie? W Niemczech się da, we Francji się da, w Belgi, Szwecji, Holandii się da a u nas nie?

 Pojmuję, że populiści jak Tramp i Kaczyński tego nie potrafią. Nie oczekuję tego od PiS-u. Ale od PO – partii, która mówi, że jest europejską chadecją, mam prawo chyba oczekiwać, że nie będzie kłamała, prowadziła dyskusję merytoryczną, dotrzymywała umów, zachowywała się racjonalnie? Czy wymagam za dużo? Wygląda na to, że tak.

Andrzej Brachmanski

PS. Ostatnio zostałem nazwany przez jednego z czołowych platformersów „typem spod czerwonej gwiazdy”. To u nich normalne – jak nie masz argumentów to idziesz w inwektywy. Oj, naczytałem się takich więcej od „europejskich i kulturalnych” członków PO. Ale ten mnie rozbawił, bo jednak jest pewną nową figurą retoryczną.Poskarżyłem się córce, a ona na to: „Ciesz się, że nie spod ciemnej gwiazdy”. To się cieszę. Tym bardziej, że czerwona gwiazda jest symbolem Heinekena – jednej z moich ulubionych marek. Tylko skąd Kotylak wiedział, że lubię Heinekena?