Tak zapowiada prezydent i uchyla rąbka tajemnicy: będzie Miasteczko Winiarskie i Breakowisko, ale nie będzie tradycyjnego korowodu!

Organizatorzy od kilku miesięcy zastanawiali się nad tym, jak zorganizować Dni Zielonej Góry w dobie panującej pandemii. I czy w ogóle… Na początku maja Agata Miedzińska, szefowa Zielonogórskiego Ośrodka Kultury, zapowiadała na łamach „Łącznika”: – Na pewno uczynimy zadość tradycji Winnego Grodu. Jednak Winobranie zdecydowanie nie będzie takie, do jakiego przywykliśmy – tłumne i huczne, zorganizowane w formacie imprezy masowej.

Mniej okazałe, nie oznacza, że nudne. Koronowirus poprzeczkę przed ZOK ustawił wyżej niż zwykle, wymuszając na organizatorach Winobrania rezygnację z utartych rozwiązań i poszukiwanie nowych. Te zaś, ujawnione przez prezydenta miasta, bardzo nam się spodobały. Choćby fakt, że po raz pierwszy w tym roku podczas Dni Zielonej Góry nikt i nic nie będzie robił winiarzom konkurencji w sąsiedztwie zielonogórskiego ratusza. Winobranie to w końcu przede wszystkim święto wina i winiarzy, będą więc w tym roku jego głównymi bohaterami! I choć Miasteczko Winiarskie tradycyjnie ulokuje się dookoła ratusza, tym razem zamieni się ono w miejsce prawdziwej degustacji win, spotkań, rozmów i odpoczynku przy lampce wina i akompaniamencie nienachalnej muzyki, delikatnie serwowanej przez lokalnych DJ-ów. Nam w to graj! Gdy jeden zmysł odpoczywa (słuch), drugi się wyostrza (smak)…

Tym razem całą oprawę muzyczną Winobrania organizatorzy w całości przeniosą na wyremontowany w tym roku plac Teatralny. To tu odbędą się wszystkie winobraniowe koncerty. Na scenie wystąpią wyłącznie artyści związani z Zieloną Górą: ci którzy tutaj tworzą albo stąd pochodzą. – Nie zabraknie znanych nazwisk, ale zaprezentujemy również nowe brzmienia – zapowiada Janusz Kubicki, na razie nie zdradzając żadnych konkretów. Cudze chwalimy, swego nie znamy? Przekonamy się!

Dla wszystkich zielonogórzan hołdujących winobraniowej tradycji też jest dobra wiadomość: częścią tegorocznego świętowania będzie jarmark, dla dzieciaków wesołe miasteczko i warsztaty w Ogrodzie Botanicznym, a dla wszystkich Winobraniowe Breakowisko, czyli tańce i animacje w podwórku przy ul. Żeromskiego. – Wszystko to z zachowaniem zasad wynikających z reżimu sanitarnego – zastrzegają organizatorzy. To z jego powodu, by umożliwić nam zachowanie dystansu społecznego, tegoroczny jarmark będzie mniejszy aż o 2/3 stanowisk. Dobrze by było, gdyby na tych przestrzennie rozluźnionych straganach swoje wyroby również zaprezentowali przede wszystkim nasi lokalni wytwórcy.

Największa zmiana? W tym roku korowód obejrzymy tylko na filmach. Będzie to „podróż sentymentalna”, bo w pokazie zorganizowanym w kinie letnim na placu Teatralnym zobaczymy kolorowe pochody z minionych lat. Brak tegorocznego korowodu będzie próbował nam zrekompensować sam Bachus. Podobno Bachantki już szykują mu przyłbice i wygodne buty, a on sam opracowuje trasę swojej najdłuższej marszruty przez ulice starej i nowej Zielonej Góry. Tym razem jeszcze bardziej niż zwykle zbrata się z mieszkańcami Winnego Grodu.

(el)- ŁZ