Te dwa tematy wywołały największe dyskusje na wtorkowej sesji rady miasta.

Projekt uchwały dotyczącej wysokości stawek i zwolnień od podatku od nieruchomości zakłada podwyżki o około 4 proc. Podatki zostały zwiększone o wskaźnik cen towarów i usług przedstawiony w komunikacie prezesa GUS. Radni Koalicji Obywatelskiej chcieli, żeby w przyszłym roku, ze względu na trudny i niepewny czas epidemii, podatków nie podnosić. – W ubiegłym roku podwyższyliśmy znacznie podatki. W tym roku mamy kryzys, widzimy, co się dzieje na rynku – mówił Marcin Pabierowski.

– Zielona Góra była miastem, które nie miało wysokich podatków. To zmieniło się w ubiegłym roku. Opłaty dla przedsiębiorców sięgają górnej granicy. To jest rok, kiedy moglibyśmy się wstrzymać, dać przedsiębiorcom odetchnąć – przekonywał Dariusz Legutowski.

Do dyskusji włączył się prezydent Janusz Kubicki. – Podnoszenie podatków nie jest łatwe. W Zielonej Górze nie robiliśmy tego przez 10 lat, bo sytuacja nam na to pozwalała. Gdy wreszcie zdecydowaliśmy się na podwyżkę, rozgorzała dyskusja, mimo że w innych miastach było to normalne. Wszystkie ceny rosną, budżet miasta nie jest z gumy, a też musimy spłacać swoje zobowiązania. Nie jestem zwolennikiem podnoszenia podatków, ale nie ma innego wyjścia – tłumaczył prezydent. I dodał, że miasto nadal będzie pomagać przedsiębiorcom, którzy tej pomocy potrzebują.

Uchwała była poddana pod głosowanie dwukrotnie. Za pierwszym razem, mimo większości głosów, wiceprzewodniczący Paweł Wysocki omyłkowo powiedział, że nie została przyjęta. Poprawił jednak swój błąd. Później o reasumpcję głosowania poprosił radny Janusz Rewers (KO), powołując się na problemy z systemem. W powtórzonym głosowaniu za uchwałą zagłosowała znowu większość radnych.

Wśród tematów na sesji znalazła się również likwidacja noclegowni. Nie oznacza to jednak, że placówka przestanie istnieć. Według planów prowadzeniem noclegowni ma zająć się organizacja pozarządowa. – Dzięki rozwojowi organizacji pożytku publicznego wiele miast korzysta z takiego rozwiązania. Chcemy iść w ich ślady. Rozmawialiśmy z pracownikami, zorganizowaliśmy im spotkanie z radcą prawnym, który rozwiał ich wątpliwości. Organizacja, która wygra konkurs musi przez rok utrzymać takie same warunki pracy, jakie dotychczas były zapewnione przez miasto. To będzie też czas na określenie swoich zasad współpracy. Wskazaliśmy pracownikom również wakaty w placówkach prowadzonych przez miasto, gdyby z zatrudnienia w noclegowni chcieli jednak zrezygnować – odpowiadała Wioleta Haręźlak, dyrektor Departamentu Edukacji i Spraw społecznych, na wątpliwości przedstawione przez radnego Tomasza Nesterowicza (SLD). Ostatecznie uchwała została przyjęta.

(ap) - łz