Ósmoklasiści przez trzy dni zmagali się z egzaminacyjnymi arkuszami. Do pierwszych w życiu tak poważnych testów mieli podejść w kwietniu, jednak plany pokrzyżował koronawirus.

Egzaminu na zakończenie szkoły podstawowej nie można nie zdać. Jednak jego wyniki decydują o dostaniu się do wybranej przez ucznia szkoły ponadpodstawowej. Egzamin ósmoklasisty to konsekwencja wprowadzenia reformy edukacji – wydłużenia nauki w szkołach podstawowych z sześciu do ośmiu lat. Przeprowadzany jest po raz drugi – w ubiegłym roku uczniowie zdawali go po raz pierwszy. W 2019 roku testy dla ósmoklasistów przebiegły w cieniu strajku nauczycieli, jednak odbyły się w ustalonym, kwietniowym terminie. W tym roku egzaminy zostały przesunięte na czerwiec i zorganizowano je w reżimie sanitarnym. Podobnie jak na maturach, absolwenci podstawówek musieli zachować między sobą półtorametrowe odstępy, zasłaniać nos i usta do momentu zajęcia miejsca w ławce, zdający oraz nauczyciele w komisjach musieli być zdrowi.

– Poradziliśmy sobie z wszystkimi zaleceniami reżimu sanitarnego. W salach był dostępny płyn do dezynfekcji. Jesteśmy niewielką szkołą, do egzaminu podeszło u nas 25 ósmoklasistów, pisali egzamin w pięciu salach. Młodzież się nie stresowała, wszystko przebiegło bez zakłóceń – powiedział nam Ireneusz Nijaki, dyrektor Zespołu Edukacyjnego nr 7 w Starym Kisielinie.

Nie wszyscy uczniowie mogli liczyć na tak kameralne warunki, jednak mimo wszystko przyznali, że egzamin nie był dla nich bardzo stresujący. – Podczas tych „prawdziwych” egzaminów było podobnie jak na egzaminach próbnych, więc nie stresowaliśmy się – stwierdzili Nikodem Stręk i Denis Skrzyński, z którymi rozmawialiśmy po egzaminie z matematyki. – Za matematyką nie przepadamy, ale daliśmy radę rozwiązać zadania – przyznali koledzy.

Absolwenci szkół podstawowych musieli zmierzyć się z arkuszami: we wtorek z języka polskiego, w środę – z matematyki, w czwartek z języka obcego.

– Na języku polskim wybrałem napisanie opowiadania. W rozwiązywaniu zadań matematycznych nie czuję się pewnie, ale egzamin był całkiem przyjemny. Po rozwiązaniu każdego z poleceń miałem czas, żeby wszystko przemyśleć i chwilę odpocząć. Jestem ciekawy egzaminu z języka angielskiego – przyznał w środę Mateusz Piasecki, absolwent Szkoły Podstawowej nr 2.

Podobne głosy od swoich uczniów słyszał dyrektor Nijaki. – Młodzież stwierdziła, że rozwiązała wszystkie zadania, ale oni zawsze tak twierdzą, trzeba brać na to poprawkę – śmiał się. – Egzaminy przebiegły pomyślnie, nastroje mamy pozytywne.

Wyniki egzaminów uczniowie poznają pod koniec lipca. Zdobyte przez nich punkty są brane pod uwagę przy rekrutacji do liceów, techników i szkół zawodowych.

(ap)-ŁZ