Zielonogórska policjantka aspirant Wioletta Giemza, pracująca na co dzień na stanowisku kierowania komendy miejskiej wracając posłużcie do domu odnalazła zaginionego mężczyznę. 51-latek wyszedł ze szpitala, gdzie miał przejść operację. Podczas rozmowy z policjantką nie wiedział gdzie się znajduje ani jakie są jego dane. Dzięki dyżurnej mężczyzna otrzymał niezbędną pomoc.

Aspirant Wioletta Giemza pełniła służbę w nocy z piątku na sobotę /23-24.10/ jako dyżurna na stanowisku kierowania zielonogórskiej komendy miejskiej. To właśnie wtedy, tuż po północy wpłynęło do niej zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny, który z nieznanych przyczyn wyszedł ze szpitala w Zielonej Górze, gdzie miał mieć przeprowadzony zabieg operacyjny.

Zaginięcie zakwalifikowane zostało jako poziom I co oznacza, że istniało bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia mężczyzny. W związku z tym, Komendant Miejski Policji w Zielonej Górze podjął decyzję o ogłoszeniu  alarmu dla policjantów z komisariatu I i wydziału kryminalnego. Do służby w nocy stawiło się dodatkowo kilkudziesięciu policjantów, którzy rozpoczęli poszukiwania. Niestety pomimo kilkugodzinnych poszukiwań mężczyzny nie udało się odnaleźć.

Wszystko zmieniło się po godz. 8 rano, kiedy to aspirant Wioletta Giemza wracała po służbie do domu. Jadąc ulicą Długa zauważyła siedzącego na przystanku mężczyznę. Policyjny nos podpowiedział, że musi to sprawdzić. Gdy podeszła do mężczyzny domyśliła się, że może to być poszukiwany 51-latek, gdyż jego wygląd odpowiadał rysopisowi podanemu przez zgłaszającą matkę. 51-latek nie wiedział, gdzie się znajduje i nie był w stanie podać swoich danych. Policjantka powiadomiła dyżurnego, a ten skierował na miejsce patrol, który ustalił, że jest to poszukiwany od kilku godzin 51-latek. Mężczyzna został odwieziony do szpitala, a policjantka spokojnie wróciła do domu ciesząc się, że jej zaangażowanie znalazło swój szczęśliwy finał.

To zdarzenie pokazuje jak ciekawa i często nieprzewidywalna jest policyjna służba, a życie potrafi zaskoczyć nawet w czasie wolnym od pracy. Policjanci nigdy nie tracą czujności, a tzw. „policyjny nos” już nie raz pomógł w zatrzymaniu sprawców przestępstw, osób poszukiwanych, kierujących po alkoholu czy tak jak w opisanym przypadku – odnalezieniu osób zaginionych.

KMP - ZG