Za oknami krajobraz jak z „Królowej śniegu”, ale siarczysty mróz zagraża ludziom bez dachu nad głową. Zielonogórska policja apeluje: – Gdy zobaczycie kogoś bez schronienia, dzwońcie na numer 112.

– Pamiętajmy o bezdomnych i potrzebujących. Ostatnie dni, a zwłaszcza noce, są bardzo mroźne. To czas szczególnie ciężki dla tych osób – nawołują funkcjonariusze. Jak co roku, zimą, regularnie sami sprawdzają miejsca, w których kryją się przed mrozem bezdomni: pustostany, ogródki działkowe i inne, aby upewnić się, że warunki w jakich pomieszkują nie zagrażają ich życiu.

– My te miejsca, a jest ich w mieście wiele, znamy. Osoby bezdomne miewają w nich bardzo dużo jedzenia, prawdopodobnie z Caritasu – mówi podinsp. Małgorzata Stanisławska.

W stołówce przy ul. Bema, która codziennie wydaje prawie 200 ciepłych posiłków, podopieczni Caritasu otrzymują obiad, gorącą herbatę, porcję chleba oraz prowiant na kolację i śniadanie. Z głodu nie umrą, a z zimna…?

– Kogo tylko można przewozimy do noclegowni albo do ogrzewalni. Jednak problem polega na tym, że wielu bezdomnych nadużywa alkoholu, i to szczególnie zimą, myśląc że się nim rozgrzeją – dodaje policjantka.

– Ale my osób nietrzeźwych nie możemy wpuścić – informują w noclegowni przy ul. Bema, nad którą pieczę od tego roku przejęła Żarska Spółdzielnia Socjalna „Bis”. W noclegowni mieszka po 60-70 bezdomnych. – Zawsze tylu jest, w zeszłym roku nawet latem było dużo ludzi – przyznaje ktoś z personelu, ale Bartosz Sulczewski, nowy dyrektor placówki, poprawia – Dzisiaj (wtorek, 9 bm. – dop. el) przekroczyliśmy jednak tę liczbę, jest ponad 70 osób.

– My również nie możemy pomóc osobie nietrzeźwej. Jest regulamin, są kamery –dodaje Krzysztof Krzywecki, który zimą codziennie otwiera ogrzewalnię Caritasu o 18.00 i zamyka ją następnego dnia o 8.00. – Dziś w nocy ogrzewało się tu dziewięć osób, tydzień temu, gdy było cieplej, bywały najwyżej trzy, cztery. Owszem, przychodzą też pijani, ale wejść nie mogą.

Nietrzeźwych – bezdomnych lub innych „zdrożonych wędrowców” – przed zamarznięciem chroni izba wytrzeźwień.

– I tam ich zawozimy. Tej zimy nie znaleźliśmy nikogo śpiącego w zaspie czy na ławce, ale np. policjanci interweniowali po telefonie, że ktoś mieszka pod jednym z wiaduktów – mówi podinsp. M. Stanisławska. Taki sygnał od zielonogórzan może uratować komuś życie.

(el) ŁZ