– Mówiłem, że jadę do Antalyi po złoty medal i słowa udało się dotrzymać – cieszy się Rafał Gąszczak, mistrz świata w kickboxingu w formule kick light. Bez medalu wrócił z Turcji Kacper Frątczak.

– Obietnice są dla mnie bardzo ważne, bo jestem człowiekiem honorowym – mówi R. Gąszczak, triumfator w kategorii +94 kg. Na drodze do złota pokonał kolejno: Chorwata Ivicę Ivicia, Turka Cema Abdullaha Akina, Słoweńca Blaza Potocnika i wreszcie w finale Węgra Balazsa Vidę. Pojedynek o złoto zakończył się przed czasem. To największy sukces 22-latka, ale nie pierwszy na arenie międzynarodowej. Miesiąc wcześniej został wicemistrzem świata w Sarajewie, w formule light contact, a przed rokiem świętował mistrzostwo Europy. I już wtedy mówił, że w Antalyi chce być najlepszy! – Rafał ma ksywę „Mr Perfect”. Jak mówi, tak robi. To ewenement na skalę światową, żeby w przeciągu 30 dni wywalczyć dwa medale mistrzostw świata seniorów, a przecież Rafał ma dopiero 22 lata! – pęka z dumy Tomasz Pasek, trener Akademii Sportów Walki Knockout Zielona Góra (na zdjęciu w środku – dop. mk).

Sukcesy mogły być dwa, bo po medal do Turcji wyruszył także Kacper Frątczak. Popularny „Chini” przed miesiącem wrócił z Bośni i Hercegowiny z mistrzostwem świata w formule low kick. W Antalyi, w kontrowersyjnych okolicznościach przegrał ćwierćfinał z Włochem Rubenem Borello. – Byłem przekonany, że walkę wygrywam. Pod koniec pojedynku odjęto mi punkt, a przy tym nie wstrzymano czasu – mówi rozżalony zielonogórzanin, choć zapewnia, że gorycz porażki już przełknął. – To jest taka niechlubna część sportu w każdej dyscyplinie. Nie można reagować zbyt emocjonalnie, dopuszczać gniewu do siebie. Tym bardziej, że przed nim jeszcze jedna walka w tym roku – dodaje T. Pasek.

Frątczak w tym roku powalczy jeszcze na zawodowym ringu, na gali MFC, 14 grudnia. Stawką starcia w Nowej Soli będzie pas międzynarodowego mistrza Polski w formule K1. R. Gąszczak złotem w Turcji zakończył starty w tym roku.

(mk)