„Pojedź, pojedź jak za dawnych lat” – taką przyśpiewkę znają żużlowi kibice. RM Solar Falubaz zrozumiał ją opacznie. Takiej klęski, jak ta z Eltroksem Włókniarzem, dawno już nie widziano w Zielonej Górze.

W poniedziałek przy W69 był pogrom. Falubaz przegrał 31:59. Ostatni raz takie lanie było 30 lat temu. Wtedy „Myszy” zostały pobite przez „Anioły”. Tym razem ciosy zadawały „Lwy”. Wszystkie asy Marka Cieślaka wybornie czuły się przy W69 od pierwszej do ostatniej gonitwy. Trio Doyle-Lindgren-Madsen zaledwie trzy razy widziało przed sobą żużlowca miejscowych. – Mogę powiedzieć tylko przepraszam kibicom i sponsorom. Za to, że jako drużyna nie byliśmy w stanie zrobić lepszego wyniku – powiedział po spotkaniu Martin Vaculik, współautor jedynego drużynowego zwycięstwa Falubazu w tym meczu.

Wyciągnięcie wniosków musi się odbyć w ekspresowym tempie, bo na pytanie, ile Falubaz jest wart w tym sezonie przyjedzie odpowiedzieć MR Garden GKM Grudziąd w sobotę, 27 czerwca. Szykują się nam więc m.in. pojedynki dwóch zawodników, którzy zimą zamienili się miejscami. Do Grudziądza udał się Nicki Pedersen, w odwrotną stronę podążył Antonio Lindbaeck. Po ostatniej kolejce w znacznie lepszym humorze może być Duńczyk. Z bonusami zdobył komplet punktów,a GKM odprawił beniaminka z Rybnika, wygrywając we wtorek z ROW-em 58:32.

Do miana dominatora ligi urasta natomiast Artiom Łaguta. Rosjanin w dwóch dotychczasowych meczach wykręcał komplety punktów. Jedenaście biegów – jedenaście „trójek”! Czy skapituluje w Zielonej Górze? Początek sobotniego starcia o 20.30. Transmisja w Eleven Sports.

(mk) - ŁZ