Miejscy radni Koalicji Obywatelskiej Dariusz Legutowski i Janusz Rewers wspólnie z działaczami Komitetu Obrony Demokracji wzięli dzisiaj (17.09) udział w pikiecie przed Domem Kombatanta. Manifestanci domagali się ustąpienia dyrektora placówki, wznosili dość agresywne hasła: Haręźlak musi odejść! Jednemu z protestujących wyrwało się nawet „Kubicki to nieudacznik”. Ich zdaniem podopiecznym Domu Kombatanta dzieje się krzywda. Tymczasem Jadwiga Smółka, przewodnicząca rady mieszkańców wyszła im na spotkanie i powiedziała dobitnie:” Jest nam tu dobrze, zostawcie nas w spokoju”.

Jadwiga Smółka – Przewodnicząca Rady Mieszkańców Domu Kombatanta w Zielonej Górze

Opublikowany przez Wiadomości Zielona Góra Czwartek, 17 września 2020

O rzekomych nieprawidłowościach w Domu Kombatanta napisała Gazeta Wyborcza. Po artykule prokuratura wszczęła dochodzenie. Dziennikarze zarzucają dyrekcji placówki m.in. brak należytej opieki nad pensjonariuszami. Ci mieli nie dojadać. Zdaniem gazety nie mogli też doprosić się pomocy, na którą czekali nawet dwie godziny. W chorej nodze jednej z kobiet miały zalegnąć się robaki. Protestujący chyba uwierzyli we wszystko co było napisane w gazecie, bo na pikietę przywieźli skrzynię z jabłkami, ciasta, słodycze i inne przekąski. –

To dar serca dla potrzebujących – komentowali protestujący.

A radni Rewers i Legutowski, choć formalnie nie kierowali protestem, wyraźnie wspierali nie tyle tłum, co kilkunastoosobową grupkę. Wtórowała im Joanna Liddane, ekolożka związana z Ruchem Miejskim. Uczestnicy pikiety koniecznie chcieli rozmawiać z dyrektorem Domu Kombatanta nie przyjmując do wiadomości, że po godz. 17.00 już nie pracuje. – Pewnie siedzi w domu i browara pije! – skomentował jeden z mężczyzn, dumnie trzymający transparent o odejściu Wiolety Haręźlak, dyrektor Departamentu i Spraw Społecznych w magistracie.

– W dobie pandemii jest bardzo trudno rozstrzygnąć, czy doszło do zaniedbania, a może brak kontaktu z mieszkańcami Domu Kombatanta jest wynikiem obostrzeń związanych z wirusem – przyznała jedna z protestujących, co nie przeszkodziło jej obwinić dyrekcję placówki o brak empatii wobec starszych i schorowanych ludzi. Znów dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy kilka godzin musieli czekać na opiekę i zainteresowanie ze strony personelu.

Jeden z mężczyzn przedstawił się jako szef największego w Lubuskiem Domu Seniora. – My też kiedyś będziemy starzy i nie chcielibyśmy być tak traktowani – grzmiał, wyraźnie grając na emocjach zebranych.

– Dyrektorze, gdzie jesteś? Gdzie są taczki? – manifestanci byli coraz bardziej rozochoceni.

Usłyszeliśmy, że dyrekcja Domu Kombatanta przyjęła bardzo rygorystyczny regulamin, mieszkańcy mieli być kontrolowani na każdym kroku i nie mogli spotykać się z bliskimi.

– Oni tu umierali, ale nie na Covid, a na inne choroby i rodzina nie mogła z nimi być – przekonywała J. Liddane.

Tymczasem do protestujących wyszła przewodnicząca rady mieszkańców Jadwiga Smółka i stanowczym, ale łamiącym głosem zwróciła się do dziennikarzy, którzy opisywali rzekome nieprawidłowości i do pikietujących. – Zostawcie nas w spokoju, robicie nam straszną krzywdę. Jest nam tu dobrze, żyliśmy sobie bezkonfliktowo, dopóki nie pojawiły się te bezpodstawne i nieprawdziwe oskarżenia – przekonywała. – Nikt nas tu nie morduje i nie krzywdzi. Nie przyjmiemy tych owoców i innej żywności – dodała.

Broniła też dyrektora – On przejmuje się naszym losem.

– Kubicki ją tu wysłał, mówi to co jej kazał – podsumowali protestujący słowa mieszanki.

(red)- WZG