Brak opisu.

 

Świętować, czy nie świętować – oto jest pytanie! Wielkimi krokami zbliża się wielki jubileusz. Tym razem nie chodzi mi o 800-lecie powstania Zielonej Góry, które przypada w przyszłym roku. Wkrótce „stuknie” mi tysięczny, całostronicowy tekst poświęcony dawnej Zielonej Górze.

Nie myślcie jednak, że przy pisaniu zawsze towarzyszyła mi żona z patelnią. Przed laty ten przedmiot nie był tak silnie eksploatowany w naszym domu (i w gazetach).

– Czyżniewski! Ten wstęp lekko trąci megalomanią. Ciekawe, jak wyliczyłeś swój jubileusz i czy pamiętasz o czym pisałeś w pierwszym tekście – moja żona ma nauczycielskie skrzywienie zawodowe, zawsze musi odpytać z przerobionego materiału.

Oczywiście, że nie pamiętam o czym pisałem w pierwszym tekście. Od tego są archiwa! Już mam – to był tekst o przedwojennej historii pl. Bohaterów i pomniku Kaisera zlikwidowanym pod koniec I wojny światowej. Opublikowałem go w „Gazecie Wyborczej” 4 lutego 2002 r. Na stronie zamieściłem siedem starych zdjęć. 19 lat temu nikt w ten sposób nie pokazywał dawnej Zielonej Góry. Teksty poświęconej tej tematyce często nie miały ilustracji lub dołączano do nich maksymalnie jedno zdjęcie. Trzeba było to zmienić.

Ruszyła lawina. W „GW” opublikowałem 78 całostronicowych tekstów (15 z nich zajmowało dwie strony). Później przyszedł czas na „Gazetę Lubuską”: 328 materiałów w piątkowym wydaniu „GL” i 182 w sobotnim „Tygodniku Zielonogórskim”. Od dziewięciu lat publikuję na ostatniej stronie „Łącznika”. Właśnie mamy 393. odcinek Spacerownika. W sumie, nie licząc materiałów okazjonalnych, opublikowałem 981 tekstów o dawnej Zielonej Górze. Do tysiąca brakuje już tylko 19 Spacerowników. Wielkie BUM i tekst nr 1.000 będzie pod koniec czerwca.

Dzisiaj postanowiłem nie pokazywać historycznych zdjęć. W zamian, drodzy Czytelnicy, możecie podziwiać nagłówki z papierów firmowych zakładów przemysłowych, które kiedyś działały w Grünbergu. Korzenie większości z nich sięgają XIX wieku.

– Na początku XIX wieku Zielona Góra miała 8.321 mieszkańców i była jednym z największych miast na Ziemi Lubuskiej. W ciągu blisko 140 lat ta liczba wzrosła trzykrotnie, plasując miasto w dolnej granicy miast średniej wielkości. W połowie XIX wieku był to już ośrodek o wyraźnie przemysłowo-rzemieślniczym charakterze – pisze Zbigniew Bujkiewicz w wydanej pod koniec zeszłego roku książce „Gospodarka Ziemi Lubuskiej w dobie rozwoju kapitalizmu 1800-1945”. Z. Bujkiewicz, dr hab., profesor Łużyckiej Szkoły Wyższej w Żarach, archiwista, jest jednym z najwybitniejszych znawców dziejów Zielonej Góry przełomu XIX i XX wieku. I częstym gościem na tych łamach.

Książka zawiera bardzo dużo danych statystycznych i demograficznych dotyczących wszystkich lubuskich powiatów. Dzisiaj skupmy się tylko na naszym mieście.

W połowie XIX wieku Zieloną Górę zamieszkiwało 10,8 tys. osób. Na jakie usługi był wówczas największy popyt? Z. Bujkiewicz dokładnie wylicza strukturę rzemiosła w 1849 r.:

111 szewców, 63 stolarzy, 63 ślusarzy, 56 piekarzy, 47 farbiarzy, 41 modystów i modystek, 40 bednarzy, 39 postrzygaczy sukna, 38 murarzy, 34 ogrodników, 30 rzeźników, 20 kowali.

To tylko wybrane profesje. W tym czasie przemysł zielonogórski w zdecydowanej większości zajmował się włókiennictwem. W dziewięciu przędzalniach pracowało 232 robotników. Tkaniem sukna na własny rachunek zajmowało się 295 majstrów, wspieranych przez 93 czeladników i uczniów, natomiast dwie fabryki sukna zatrudniały 54 robotników. Do tego, przy wykańczalnictwie tkanin, w trzech zakładach zatrudnionych było 159 robotników.

Później następował stopniowy proces uprzemysłowienia produkcji. Liczba i znaczenie warsztatów rzemieślniczych malała, rosły natomiast zastępujące je fabryki. 80 lat później, w okresie międzywojennym, największa fabryka włókiennicza w mieście – Deutsche Wollwaren-Manufaktur (powojenna Polska Wełna) – zatrudniała 3-3,5 tys. robotników.

W 1925 r. w Grünbergu mieszkało 25 tys. osób. – Z tego 13,2 tys. osób, czyli ok. 53 proc., było czynnych zawodowo. To było przemysłowe miasto, 68 proc. zatrudnionych znajdowało pracę w przemyśle i rzemiośle – podsumowuje Z. Bujkiewicz.

Wszystkie zamieszczone w tekście rysunki pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego w Zielonej Górze.

Tomasz Czyżniewski
Codziennie nowe opowieści i zdjęcia
Fb.com/czyzniewski.tomasz