Przy okazji powrotu do uroczego zwyczaju nazywania sklepów imionami. Głównie pań, chociaż panowie również się zdarzali – pisze Tomasz Czyżniewski.

Zdjęcie profilowe Tomasza Czyżniewskiego, Obraz może zawierać: 1 osobaObiecywałem sobie, że już nie będzie o neonach, ale okazuje się, że wciąż mi się gdzieś pojawiają. Właśnie świecą mi na ul. Świerczewskiego (dzisiaj Kupieckiej).

Przy okazji powrotu do uroczego zwyczaju nazywania sklepów imionami. Głównie pań, chociaż panowie również się zdarzali. Bardziej mi się to podoba niż jakiś tam shop coś tam… Pewnie jestem staroświecki. 

Do takich wyliczeń sprowokowało mnie prezentowane zdjęcie dwóch sklepów: „Izabelli” i „Nataszy”, przy ówczesnej ul. Świerczewskiego (dzisiaj Kupieckiej 31/33). Dzisiaj w tym miejscu jest optyk i sklep z kosmetykami (chyba – dawno w nim nie byłem). Dla orientacji numer wcześniej, na rogu al. Niepodległości jest dawna piekarnia Adamczewskiego).

„Izabella” była sklepem odzieżowym natomiast „Natasza”, jak widać na neonie, to jubiler. Ja zapamiętałem ten lokal z lat 80. jako handlujący materiałami ślubno-pogrzebowymi. Na talony. Pani Czyżniewska, tuż przed naszym ślubem, kupiła tutaj kilka metrów białej koronki zużytej później na bukiet ślubny. Zaopatrzyła się również w rajstopy. Białe. Cyrk.

Sklepów z imionami było sporo, chyba najbliżej sklep dziewiarski „Lucynka” przy ul. Żeromskiego (dzisiaj sklep z biżuterią). Przyznam się bez bicia – nie pamiętam takiej nazwy. Może dlatego, że niezbyt mnie interesowały wyroby dziewiarskie

Kilkaset metrów dalej, przy ratuszu był sklep podobnej branży – „Krystynka”. A obok „Krystynki” spożywczy sklep nocny „U Andrzeja” (od imienia kierownika). Ja największy sentyment miałem do sklepu/cukierni „Pod Michałem” przy Jedności. Pewnie dlatego, że często chodziłem tam z mojej Wesołej na zakupy

Jeszcze była „Ewa” (dzisiaj salon CCC) i pewnie sporo innych, które teraz wyleciały mi z pamięci.

Fot. Czesław Łuniewcz – zbiory Archiwum Państwowe w ZG

#DawnaZielonaGóra #Kupiecka

Uwaga! Przypominam, że w „Łączniku Zielonogórskim” co tydzień piszę o dawnej Zielonej Górze. Czasami wykorzystuję również Wasze wspomnienia. Dopisanie uwag i wspomnień traktuję jako zgodę na publikację. W ten sposób razem możemy ciekawiej opowiadać o naszym mieście.

facebook Tomasz Czyżniewski