Stwierdzenie, że w szpitalach nie leżą chorzy tylko statyści. Nooooo powiem, Wam poszła po bandzie, odjechała. Takie coś… odejmuje mowę, zapiera dech w piersiach – pisze o wypowiedzi Edyty Górniak Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki.

 

Obraz może zawierać: Janusz Kubicki, na zewnątrz i zbliżenieKochani, sobota. Pora na odpoczynek, relaks. Dziś napiszę kilka słów więcej, niż zwykle. Jak znam życie, nie wszystkim się to spodoba, cześć obrzuci mnie błotem. Ale… obiecałem sobie, że będę pisać to co myślę, to co czuję, co mam w sercu. Bez owijania w bawełnę, prosto z mostu. Więc zróbcie sobie dużą kawę, zapinamy pasy i jazda.

WIRSU

Piszemy o tym wszyscy, każdy z nas już się chyba z nim zetknął, jak nie osobiście to ma wśród znajomych kogoś kto jest po, lub w trakcie. Zacznę od najmocniejszej moim zdaniem wypowiedzi, czyli Edytą Górniak i stwierdzenie, że w szpitalach nie leżą chorzy tylko statyści. Nooooo powiem wam poszła po bandzie, odjechała. Takie coś… odejmuje mowę, zapiera dech w piersiach. Są tacy którzy biją jej brawo, mówiąc nie boi się, powiedziała prawdę, dobrze gada, ma kobieta jaja itp. Są też drudzy, którzy mówią, że tej biednej kobiecie coś się w głowie poodklejało i pomieszało. Jak jest naprawdę? Jaka jest rzeczywistość? Przecież wiecie, bardzo dobrze wiecie. Ale … no właśnie zawsze jest jakieś ale, druga wypowiedź, a właściwie śpiewająca odpowiedź od byłego Głównego Inspektora Sanitarnego Marka Posobikiewicza. Wyśpiewał on „Ja nie jestem statystą” w rytm wielkiego przeboju „To nie ja byłam Ewą”. Posobkiewicz leży w szpitalu chory na COVID. Jak to ocenić? Cześć z Was traktuje to jak przysłowiową „wodę na młyn”, bo jak on taki chory, taki ledwo żywy, COVID go rozkłada, to jakim cudem nagrywa piosenki? To może jeszcze mu kulę dyskotekową, szampana i dziewczyn brakuje? Ano nic dodać nic ująć. To niestety może sugerować, że ten wirus nie jest wcale taki straszny, taki groźny. Bo jak ma siłę na nagrywanie teledysków to czy mamy się go bać, uciekać przed nim, zakrywać twarze, zachować dystans? Czy to jest poważne? Czy to jeszcze jest choroba? Czy to może stan umysłu? Może ten wirus nie tylko płuca atakuje ale również inne organy? Takie stwierdzeni i pytania padają i zadaje sobie je wielu z Was.

Podsumowując wirus COVID, był jest i będzie. Ja jestem tym, który go przeszedł. Nie jest łatwo pisałem o tym. Ale na boga mówienie, że w szpitalach są statyści? To już ten wyższy stan umysłu!!! Wirus zbiera śmiertelne żniwo. To jest fakt, to są twarde liczby. W porównaniu do ubiegłego roku kilkadziesiąt procent więcej osób odeszło z tego świata. Niestety przez COVID w szpitalach leczymy już chyba tylko takich pacjentów. Zapomnieliśmy o takich chorobach jak rak, grypa, choroby serca, nerek, wątroby czy nadciśnienie. One nie zniknęły, ludzie dalej na nie chorują. Ludzie umierają nie mogąc doczekać się pomocy. Część boi się iść do szpitala. Wszechobecny problem z dostaniem się do lekarza, nowa forma to teleporady. Ostatni przykład ze szpital COVID-ego gdzie okazało się, że pacjenci zostali sami, bez opieki lekarz czy pielęgniarki. Tak to dziej się naprawdę. Pokazuje to dobitnie gdzie jesteśmy. Pacjenci ze szpitala dzwonili po pogotowie bo jeden z nich miał coraz cięższy stan… szukali pomocy. No gdyby to nie było prawdziwe to można by powiedzieć jeden wielki kabaret. Jak można będąc w szpitalu dzwonić po pogotowie? Gdyby to nie było takie tragiczne to może byłoby i śmieszne. Ale jak jesteśmy już przy kabarecie to TESTY. Nic dodać nic ująć. To co dziej się w tym temacie to … nazwałbym to burdel!!! Ale ponoć w burdelach to jest porządek a w sprawie testów, to istny cyrk. Cała klasa polityczna poległą na tym temacie (rządzący, opozycja wszyscy). Wstyd mi za nas polityków. Każdy kto próbuje się przebadać i czeka na wyniki wie o czym mówię. Ludzie mają skierowania, chodzą od jednego punktu do drugiego żeby zrobić wymaz. Jest to czasami wręcz karkołomne a nawet niewykonalne zadnie. Bo w wielu miejscach limity, kolejki, brak przyjęć. Jak już się uda, i człowiek chory, bo takich ostatnio badamy, szczęśliwy, że się udało wraca ostatkiem sił do domu i … i zaczyna się droga przez mękę, czekanie na wynik. A ilu jest takich którzy się poddają i nie szukają możliwości przetestowania i siedzą w domu czekając na to aż wirus zniknie? Ale wracają do tych którzy zrobili test – oczekiwanie. Będzie nie będzie, dodatni ujemny, jest czy go nie ma. Mija pierwszy dzień, drugi, trzeci, czwarty … System nerwowy CHOREGO człowieka już ledwo ciągnie, ledwo zipie. Słowa jakie lecą pod adresem Sanepidu (o ile ktoś odbierze telefon) są mówiąc delikatnie bardzo nieprzyjemne. Zdarza się, że wyniku testu można nie dostać wcale bo zaginał … Ale jak się uda to jest czasami po 8 czy 9 dniach !!! Ludzie czy Wy to widzicie? Wirus rzucił Państwo na kolana. Niby prosta spraw, a nie jesteśmy w stanie jej ogarnąć. Szkoda słów.

Podsumowując wirus jest, był i będzie. Musimy nauczyć się z nim żyć zostanie z nami na lata, ale nie możemy zapominać, że są inne choroby. Musimy nauczyć się z nim walczyć. Nie jest prawdą, że w szpitalach są statyści. To jedna wilka bzdura. Wielu zwłaszcza starszych ludzi przechodzi tego wirusa bardzo ciężko. Wymaga leżenia pod respiratorem, który oddycha za nich. Dla młodych to … to może być często zwykły kaszel, katar. Ale im więcej lat tym gorzej. Piszę o tym bo wiem, sam go przeszedłem. Młody może być chory i nie mieć świadomości swoje choroby. Niestety zaraża a jego dziadkowie … no cóż mogę tego wirusa nie przeżyć. Stąd te obostrzenia, dystans, zmykanie szkół. Czemu tak się dzieje? Bo w szpitalach brakuje miejsc, ludzie nie mają się jak dostać do lekarza. Musimy zwolnić ilość zachorowań aby przygotować szpitale, aby móc normalnie żyć. A jak ktoś będzie potrzebował pomocy lekarza, to żeby to nie była teleporada tylko normalna wizyta jak to było do tej pory.

Miałem jeszcze napisać o aborcji, pedofilii w kościele, patriotyzmie ale to już chybaw kolejnym odcinku o ile oczywiście ktoś chce czytać tak długie elaboraty.

A dziś słoneczko na niebie wiec na spacer do lasu, na grzyby to też buduje naszą odporność na choroby.

 

facebook Janusz Kubicki