Zorza Ochla tuż za podium, beniaminek Chynowianka i Drzonkowianka w dolnej połówce tabeli. Jaka była jesień dla zielonogórskich zespołów występujących w Jako klasie okręgowej? I jaka może być wiosna?

Zdecydowanie najwięcej powodów do radości ma Zorza Ochla. Ekipa prowadzona przez Michała Grzelczyka zajmuje po jesieni 4. miejsce w tabeli, a wywalczone 39 punktów mają także drudzy Budowlani Lubsko i ŁKS Łęknica. Zorza przez pewien czas przewodziła nawet ligowej stawce, regularnie ucierając nosa faworytom. – Nawet nie wiem, czy w pewnym momencie nie było aż za dobrze. Sam się zastanawiam, czy chłopcy zrobili aż taki postęp, jeśli chodzi o elementy taktyki i przygotowania treningowego. Podsumowując: bardzo dobra runda. Chylę czoła przed chłopakami, którzy naprawdę w tej rundzie mocno spięli się pod względem pracy, zaangażowania. W końcówce rundy chłodna głowa zwyciężyła, przestaliśmy rozmyślać o punktach i awansach. Wróciliśmy do dobrego grania od meczu do meczu – podsumowuje M. Grzelczyk.

Dla Zorzy – po powrocie – to drugi sezon w okręgówce. TKKF Chynowianka-Francepol Zielona Góra zagrała pierwszą w historii klubu rundę na tym szczeblu. Początki, jak to zwykle w przypadku beniaminków, łatwe nie były, ale z czasem drużyna Pawła Maliszewskiego zaczęła punktować. Na półmetku sezonu jest 18 punktów, co pozwala zajmować 12. miejsce. – Przed sezonem na pewno byśmy się cieszyli z tego miejsca i tych punktów, aczkolwiek apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niedosyt jest duży, bo mogło być tych punktów znacznie więcej – wyznaje Piotr Turzański, grający prezes Chynowianki, która jest w gronie ekip najmniej strzelających w lidze, zwłaszcza na wyjeździe. Jesienią po golach gracze beniaminka cieszyli się 23-krotnie. Wiosną chcą częściej. – Chcemy wzmocnić siłę napadu – dodaje Turzański.

Cel Chynowianki to utrzymanie, choć w klubie marzy się jeszcze awans o kilka oczek w tabeli. Podobne plany ma Drzonkowianka Racula. Po jesieni jest 14. lokata, ale dorobek jest skromny. Na zwycięstwo u siebie, zespół rozgrywający mecze w Starym Kisielinie czekał do ostatniej kolejki. W sumie gracze Krzysztofa Nykiela wygrali trzy razy. Dodając do tego dwa remisy, mamy 11 punktów i perspektywę bardzo ciężkiej wiosny. – Utrzymanie to cel numer jeden, ale nie za wszelką cenę. Jeżeli nam się nie uda, to będziemy budować dalej, w oparciu o młodych, których jak najwięcej chcemy wprowadzić do drużyny. Gdyby zdarzył się spadek, będziemy walczyć o powrót do okręgówki, bo bardzo nam się tutaj podoba. Są tu trzy zielonogórskie zespoły. Liczymy, że 37 punktów powinno dać utrzymanie – wylicza Tomasz Sroczyński, grający wiceprezes klubu.

Zespoły pracę przed rundą wiosenną rozpoczną w styczniu.

(mk) ŁZ