Nie, nie przedzierałem się przez płot winiarni, by dostać się do jabłek! Może dlatego, że nie jestem ich wielkim zjadaczem – pisze Tomasz Czyżniewski.

Jednak widok tych wielkich owocowych pryzm porusza drobne nutki w sercu. Może dlatego, że z mojej Wesołej nie było daleko do winiarni przy Moniuszki. Może dlatego, że nieraz widziałem sterty jabłek leżące na placu nieopodal torów, bo tuż obok przebiegała linia kolejki szprotawskiej.

Czasami to wszystko było mocno czuć…

Jabłka. Symboliczny początek i koniec dawnej wytwórni Augusta Gremplera. Tutaj przez ponad 100 lat produkowano niemieckiego szampana. Początkowo robiono go z… jabłek. Krótko. Później używano szlachetnych winogron, by po 1945 r. stopniowo przechodzić na jabłka. Win gronowych było niewiele, owocowych coraz więcej. Świata nie podbiły, chociaż wielu nieźle namieszały we łbach.

Zdjęcia pochodzą z dwóch epok, co widać po strojach robotnic.
Fot. Bronisław Bugiel

Uwaga! Przypominam, że pisząc o dawnej Zielonej Górze czasami wykorzystuję również Wasze wspomnienia. Dopisanie uwag i wspomnień traktuję jako zgodę na publikację.  W ten sposób razem możemy ciekawiej opowiadać o naszym mieście.

facebook Tomasz Czyżniewski