Politycznym bohaterem minionych dni w Zielonej Górze był wojewoda z Gorzowa. Najpierw udzielił miastu zgody na budowę południowej obwodnicy, chwilę potem ogłosił otwarcie tymczasowego szpitala covidowego.

Wprawdzie do rozpoczęcia procesu leczenia jeszcze trochę czasu, ale trzeba powiedzieć, iż zgrabnie wykorzystano możliwość i w kilka tygodni stworzono obiekt, który na pewno funkcjonalnością przebija Stadion Narodowy. Bowiem Narodowy, na razie jest świetnym przykładem potiomkinowskiej wsi lub „misia na miarę naszych czasów”. Szpitalowi Uniwersyteckiemu udało się uniknąć tej śmieszności i zapewne „covidowiec” dobrze będzie służył Lubuszanom. Bez względu na towarzyskie animozje, trzeba z uznaniem przyjąć kawał dobrej roboty wykonany przez dyrekcję szpitala i wykonawców pod czujnym okiem Bartosza Kudlińskiego i Pawła Urbańskiego. A ponieważ szpital politycznie nadzoruje Polskie Stronnictwo Ludowe, trzeba ludowcom, którzy stoją raczej w trzecim szeregu wypinających pierś po medale, serdecznie pogratulować przysłowiowego chłopskiego uporu i doprowadzenie rzeczy do końca. Znajdą się pewnie malkontenci – a to nie ma obsady, a to wiader i mopów brak, a to sióstr za mało. To wszystko pewnie jest prawdą, ale takim zawsze warto przypominać przysłowie „Nie od razu Kraków zbudowano…”. W tej całej inwestycji jest miły, miejski akcent. Miasto sfinansuje wkład krajowy do parkingu wielopoziomowego dla szpitala, resztę dołoży UE. Wprawdzie nie jest to zadaniem naszego samorządu, ale czego się nie robi dla dobrej współpracy… Miasto ogłosiło też plebiscyt wśród zielonogórzan na najładniejszy projekt. Zachęcam do głosowania.

Jeśli chodzi o obwodnicę południową, należało się tego spodziewać. Tak samo jak należy spodziewać się odżycia głosów besserwisserów, którzy będą udowadniać, że droga to niepotrzebna, a jak już niepotrzebna to… czemu taka wąska? I znów ogłoszą Kubickiego „czerwonym drwalem”, będą szukać mchów i porostów, a gdy droga wreszcie powstanie, to z przyjemnością pojadą nią, omijając zatłoczone miejskie ulice. Jestem jednak przekonany, że stojący w korkach na Trasie Północnej będą kibicowali pracy harwesterów, koparek i maszyn układających asfalt.

Jak nie patrzeć, decyzja wojewody oznacza, że w dziedzinie rozwiązań ruchu drogowego wykonamy znaczący krok naprzód.

Trzecią informacją o długofalowym znaczeniu jest wiadomość, że Orlen kupił m.in. „Gazetę Lubuską”. Widać, że Kaczyński idzie konsekwentnie drogą Orbana i monopolizuje rynek mediów. Już nie tylko publiczna telewizja i radio, ale i lokalne gazety (wraz z ich portalami internetowymi) będą  propagandowymi kanałami obozu rządowego. Czasy jednolitego przekazu jak za Gomułki – już za progiem. I nie trzeba do tego urzędu na ulicy Mysiej.

Andrzej Brachmański

 

PS. Moje wiewiórki mogłyby pracować w MI5. Dobrze informowały, że kolejny radny PO znajdzie zatrudnienie w urzędzie marszałkowskim. Ale o tym za tydzień.