Choć ich sonda jest wielkości puszki coca-coli, to jednak potrafi m.in. wykryć cząstki stanowiące wtórne promieniowanie kosmiczne. Maturzyści z III Liceum Ogólnokształcącego walczą o dostanie się do europejskiego finału konkursu CanSat.

Na co dzień uczą się w klasie politechnicznej. Jednak dla Patrycji, Filipa, Wojciecha i Adama zdobywanie wiedzy tylko zza szkolnej ławki to było za mało. Postanowili wziąć udział w konkursie, który pozwolił im rozwinąć skrzydła i teoretyczną wiedzę wykorzystać w praktyce.

– Ideą konkursu jest zbudowanie sondy wielkości puszki. Musimy ją od zera zaprojektować, zaprogramować, zdobyć sponsorów na swoje działania. Na początku wydawało nam się, że konkurs bazuje tylko na technicznej wiedzy, jednak później okazało się, że musimy umieć rozdzielić zadania w zespole, odpowiednio zarządzać czasem, nawiązać kontakt z firmami – opowiada Patrycja Lazarowska, odpowiedzialna za marketing.

Konkurs składa się z trzech etapów, po każdym z nich drużyny muszą złożyć raport, który jest oceniany przez organizatorów. Jak na razie zespół z III LO został oceniony bardzo wysoko, za pierwszy raport otrzymali 4,8/5 punktów, za drugi 8,8/10. Gdyby o sukcesie decydowały tylko oceny dwóch raportów, nasi bohaterowie już mieliby zapewniony udział w finale Polski, do którego wejdzie tylko 10 zespołów. Na ocenę raportu trzeciego muszą poczekać do 8 marca. Wtedy też dowiedzą się, czy pojadą na krajowy finał do Rzeszowa.

– Przez ostatnie pół roku ciężko pracowaliśmy. W tym czasie wykonaliśmy misję podstawową, która jest taka sama dla każdego zespołu biorącego udział w konkursie. Sonda, spadając, zbiera dane o temperaturze i ciśnieniu, a my je analizujemy. Wśród konkursowych wymagań jest też wysyłanie danych między sondą a bazą naziemną raz na sekundę, sonda musi opadać z prędkością między 8 a 11 m/s – tłumaczy Filip Kolasa, który zajmuje się zarządzaniem zespołem i projektami modułów badawczych.

Zadanie podstawowe to dopiero początek i pierwsze sprawdzenie umiejętności zespołu. Jednak najciekawsza część dopiero przed uczniami. To tzw. misja dodatkowa, która ma wyróżnić zielonogórską drużynę na tle innych.

– Nasza sonda ma budowę modularną – każda płytka to osobny moduł. Badamy sposób w jaki porusza się sonda, jak i zanieczyszczenia powietrza. Natomiast naszą najważniejszą misją dodatkową jest wykrywanie cząstek stanowiących wtórne promieniowanie kosmiczne – mionów, dzięki którym możemy zweryfikować jeden z elementów Szczególnej Teorii Względności A. Einsteina – wylicza F. Kolasa.

Uczniowie III LO liczą na to, że właśnie dzięki temu modułowi wykrywającemu cząstki, uda im się dostać do europejskiego finału.

Bez względu na to na jakim etapie zakończy się dla nich przygoda w konkursie CanSat, już teraz podkreślają, że zdobyli nowe doświadczenia, które przydadzą im się na studiach i w życiu zawodowym.

(ap)