– Musimy tu być zawsze za piłką, nie wybiegamy do przodu, by otrzymać podanie – mówi Paweł Prokopowicz, grający trener Watahy Rugby Club Zielona Góra, która prowadzi treningi rekrutacyjne.

W rugby nie podajemy piłki do przodu. I choć w teorii ta zasada wydaje się prosta i klarowna, nawyki z innych sportów i serce rwące się do walki sprawiają, że zwłaszcza początkującym błędy często się zdarzają. To jedna z pierwszych zasad, którą nowicjuszom wpoją rugbyści Watahy. Klub we wtorki i czwartki o 18.30 zaprasza na treningi rekrutacyjne. Zajęcia odbywają się na orliku przy ul. Chopina. – Jest to sport dla wszystkich. Każdy znajdzie miejsce na boisku, niezależnie od warunków fizycznych – zapewnia P. Prokopowicz. A dopytywany, czy to sport dla twardzieli, uśmiecha się, mówiąc: – No, trzeba mieć jaja!

Światowe gwiazdy rugby mierzą zarówno i po 160 cm wzrostu, jak i są przeszło dwumetrowymi kolosami. Zielonogórscy rugbyści zapewniają, że nowicjusza, który ciężko pracuje na treningach, są w stanie w pół roku przygotować do tego, aby wybiegł na boisko i powalczył o ligowe punkty. – W rugby jest dużo elementów gry, które trzeba złapać, ale wszystkiego nie da się od razu przyswoić – zaznacza P. Prokopowicz. Pierwsze treningi przypominają grę w berka, tyle że z piłką.

Rugbyści szykują się do rundy wiosennej w I lidze. W tę sobotę, 25 stycznia zagrają w Poznaniu sparing ze Spartą Jarocin. Pierwsze granie o ligowe punkty w pierwszy weekend kwietnia. Zielonogórzanie udadzą się wtedy do Białegostoku na mecz z tamtejszym Rugby.

(mk)