Horror w przededniu Halloween zgotował sobie PKM Zachód AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego. Pierwszoligowi szczypiorniści jedną bramką pokonali Grunwald Poznań, 26:25 (10:8).

Zadecydowała ostatnia akcja. 10 sekund przed końcem o czas poprosił trener akademików, Ireneusz Łuczak. Na tablicy wyników był wówczas remis. Zwycięskiego gola tuż przed końcową syreną zdobył Hubert Kuliński. – Tutaj nie ma co myśleć. Musi być szybki rzut na bramkę, bo zaraz jest koniec meczu. Ważne, że piłka znalazła się w sieci – cieszył się autor gola.

– Założenie było takie, że Bartek Więdłocha miał odciągać obrońcę od Huberta, a Hubert miał oddać rzut – mówił trener zielonogórzan, który po meczu nie krył wzruszenia. – Z takimi emocjami chce się żyć i chce się je podtrzymać, bo one potem nakręcają do dalszej pracy.

To była pierwsza wygrana zielonogórzan w ich czwartym meczu sezonu. Z Grunwaldem AZS odrabiał ligowe zaległości. W ten weekend miał zagrać zaległy mecz w Grodkowie z Olimpem. Pierwsze podejście, w październiku, nie doszło do skutku z powodu koronawirusa w szeregach rywali. W ten weekend meczu też nie będzie. Powód jest ten sam. Zielonogórzanie mają więc czas, by skupić się na swoich mankamentach, które są do wyeliminowania. – Chcemy poprawiać elementy gry obronnej i współpracy w obronie. Z Grunwaldem już było nieźle, ale mocno na treningach nad tym pracowaliśmy. Dalej widzę tam rezerwy – zaznacza opiekun zielonogórzan. Następny mecz AZS ma zaplanowany w kolejną sobotę, 14 listopada. Do Zielonej Góry przyjedzie wówczas Ostrovia Ostrów Wlkp.

(mk)-ŁZ